Przed nami drugie dno kryzysu

Ostatnia aktualizacja: 13.09.2011 15:30
Jesteśmy w takim samym momencie, jak w 2008 roku, przed upadkiem Lehman Brothers - mówią ekonomiści. Teraz wszystko zależy od rozwoju sytuacji w Grecji.
Audio
Flaga Grecji
Flaga GrecjiFoto: SXC

Mamy w tej chwili dwa scenariusze: albo Bruksela dopuści do tego, aby Grecja upadła i wyszła ze strefy euro, albo najsilniejsze państwa, czyli Niemcy i Francja, za wszelką cenę będą próbowały ją uratować. - W zależności, który z tych scenariuszy się zrealizuje, będziemy mieli albo tylko lekkie spowolnienie, albo nawet recesję - mówi Elżbieta Glapiak z "Rzeczpospolitej". - Obecna panika na giełdzie to tylko przedsmak tego, co może być.

A wczoraj na giełdzie gościł czerwony kolor. Kursy akcji spadały, a szczególnie banków francuskich, które mają bardzo dużo greckich obligacji. Jednak zdaniem Łukasza Dajnowicza z Komisji Nadzoru Finansowego, nie ma zagrożenia dla polskich banków, które mają właścicieli zagranicznych:

- KNF poprosiła wszystkie instytucje finansowe działające w Polsce, czyli banki, zakłady ubezpieczeń, otwarte fundusze emerytalne, domy maklerskie i fundusze inwestycyjne o informacje, czy posiadają greckie obligacje skarbowe. Okazało się, że żadna instytucja bezpośrednio nie jest zaangażowana w greckie papiery skarbowe. Oczywiście polskie córki mają czasem zagranicznych właścicieli i ci właściciele czasem są pośrednio lub bezpośrednio zaangażowani w greckie papiery. Natomiast trzeba pamiętać, że polskie instytucje finansowe działają jako osobne spółki. Spółki najczęściej akcyjne, które mają własne zarządy, rady nadzorcze, strategie, źródła finansowania i bardzo restrykcyjne przepisy jeśli chodzi o rękojmię władz. Czyli jeśli prezes zarządu jakiegoś poskiego banku dokonałby transakcji np. z zagraniczną matką, która mogłaby być niekorzystna dla spółki, którą zarządza, to eliminuje sobie na przyszłość drogę do objęcia jakiejś posady w innym banku. KNF w toku nadzoru na bieżąco - praktycznie codziennie - monitoruje wszystkie transakcje dokonywane przez polskie instytucje finansowe, np. banki z zagranicą, w związku z tym nie istnieje np. ryzyko, że doszłoby do transferu za granicę zysków lub płynności z polskiego podmiotu.

Nie oznacza to jednak, że w razie upadku Grecji nie odczujemy negatywnych tego skutków. Jak podkreśla Elżbieta Glapiak, ewentualne bankructwo z pewnością nas dotknie, ponieważ w tej chwili wszystkie gospodarki europejskie są już ze sobą powiązane. - Tak było zresztą w 2008 i 2009 roku, ale wtedy chroniło nas to, że przeprowadziliśmy obniżkę składki rentowej i obniżkę podatku PIT. Polacy mieli więcej pieniędzy w portfelach i je po prostu wydawali; ta wyższa konsumpcja także przyczyniła się do tego, że nie wpadliśmy w recesję. Teraz nie można już obniżyć podatków, rząd nie ma też pieniędzy, żeby utrzymywać inwestycje publiczne na tym samym poziomie, a więc może być trochę gorzej - mówi ekspert.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak