X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Coraz mniej łowimy, coraz więcej przetwarzamy

Ostatnia aktualizacja: 21.11.2011 15:30
Wzrasta cena ryb na świecie. W Polsce łowimy i jemy ich coraz mniej, za to dużo importujemy, przetwarzamy i sprzedajemy za granicę.
Audio

Na polskim rynku znacząco wzrosły ceny ryb. Przykładowo, za karpia płacimy aż o 20 procent więcej niż rok wcześniej.  – W przypadku karpia powodem jest wirus, który dotknął hodowle tej ryby i powoduje duże straty u producentów – mówi Magdalena Kozmana z Rzeczpospolitej.  – Ale, to, że ogólnie ryby drożeją, to prawda. Wynika to z tego, że jest ich po prostu mniej. Nasi rybacy już np. wyczerpali tegoroczne limity połowu śledzia i w związku z tym za niego także musimy zapłacić więcej – ceny zbytu płatów śledziowych są już wyższe o jedną trzecią. Na półkach sklepowych nie widać aż takiej podwyżki, bo firmy trochę amortyzują ów wzrost cen, który z pewnym opóźnieniem dotyka konsumenta, ale i tak płacimy już ponad dziesięć procent więcej niż rok temu.  Poza tym importujemy dużo ryb z za granicy, a przy obecnym drogim euro,  nasze zakłady muszą za nie więcej zapłacić, co przekłada się na ich ceny w sklepach.  Drożej płacimy za mintaja, za ryby wędzone. Ogólnie ceny ryb są o kilkanaście procent wyższe niż w zeszłym roku.

A skoro wyższe są ceny ryb – Polacy kupują ich jeszcze mniej niż zazwyczaj.  Pomimo tego, że lekarze zalecają ich jedzenie, z uwagi na ich walory zdrowotne, konsumpcja ryb jest niska, bo wynosi około 12-13 kilogramów na mieszkańca, czyli połowę średniej unijnej.  Polskie firmy sprzedały w tym roku mniej ryb niż w roku ubiegłym. – Jesteśmy przyzwyczajeni, że nie płacimy zbyt drogo za żywność. Więc jeżeli ceny za bardzo rosną, automatycznie ograniczamy spożycie – zauważa Kozmana. – Tak stało się właśnie w przypadku ryb i przetworów rybnych.   

Pytanie zatem, co można zrobić, żeby cena ryb była niższa i aby Polacy jedli ich więcej? Może pomóc tutaj mogłaby nasza flota dalekomorska, kiedyś tak bardzo rozwinięta? Czy jednostki tej floty sprzedają ryby w Polsce, czy też tam gdzie łowią – koło Alaski, koło Ameryki Południowej? –  Kłopot w tym, że nie mamy już dużych dalekomorskich statków rybnych – zauważa dziennikarka Rzeczpospolitej.  – Nasze największe statki zostały zezłomowane, przy wsparciu dosyć dużych dopłat unijnych.  Zarówno rybołówstwo bałtyckie jak i dalekomorskie jest bardzo ograniczone. Dużo ryb importujemy i to nie tylko z Morza Północnego czy dalszych okolic, ale głównie z Azji. Stamtąd przywozimy tilapię, pangę. I zdaje się, że to właśnie te ryby zdobywają co raz większą popularność.   

Jakie zatem ryby importujemy najczęściej?  – Na pierwszym miejscu jest łosoś, później śledź, mintaj, makrela, tuńczyki oraz pangi i tilapie – mówi Krzysztof Hryszko w Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.  – Warto jednak zwrócić uwagę na to, że wiele z tych ryb importujemy tylko po to, aby przerobić je w naszych przetwórniach, po czym sprzedać za granicę. I o ile np. łososi importujemy najwięcej, to z tego tylko 25 procent trafia na rynek krajowy. Pozostałe 75 procent jest reeksportowane. 

A zatem Polska specjalizuje się w przetwórstwie ryb. Importujemy je, przetwarzamy po czym sprzedajemy z powrotem za granicę.  Wykorzystujemy to, że siła robocza w Polsce jest dosyć, tania, ale także to, że po wejściu do Unii Europejskiej sektor rybołówstwa mógł liczyć na bardzo duże wsparcie z funduszy unijnych m.in. na inwestycje.  I jak mówi Magdalena Kozmana - dzięki temu powstały bardzo nowoczesne zakłady.  Mamy bardzo wielu inwestorów, z krajów skandynawskich, a nawet z Grenlandii, którzy produkują w Polsce przetwory rybne i sprzedają je za granicę. Ocenia się, że rocznie ten sektor zarabia około 6 miliardów złotych, ale połowa jest wysyłana właśnie na eksport.  

A jakich ryb Polacy jedzą najwięcej?  – Pod tym względem nie należymy do ekstrawaganckich narodów – przyznaje Krzysztof Hryszko.  – Od lat dominują te same gatunki – głównie śledzie, mintaje no i jedyna nowość – panga, której spożycie bardzo dynamicznie wzrastało od roku 2006, ale na skutek nie najlepszej sławy, jaką zaczęła się w pewnym momencie cieszyć jej spożycie spadło o około pięćdziesiąt procent w ciągu dwóch ostatnich lat.  Po części pangę zaczyna zastępować tilapia – kolejny gatunek hodowany w śródlądowych wodach azjatyckich, ryba słodkowodna. Ale wzrost popytu na nia jest umiarkowany. Nie jesteśmy także wielkimi miłośnikami owoców morza. Statystyczny Polak rocznie konsumuje około 200 - 250 gram tych skorupiaków i mięczaków.

– Owoce morza są dosyć drogie – zauważa Magdalena Kozmana. – To są produkty głęboko mrożone, importowane. Nic dziwnego, że statystyczny Polak nie chce jeść czegoś, do czego nie jest przyzwyczajony, za co musi jeszcze słono zapłacić.  Mniej musi zapłacić za pangę, ale w Azji, skąd importujemy tę rybę także rośnie popyt na ryby, więc ceny importu wzrosły. Ryb na świecie jest po prostu co raz mniej i połowy nie są w stanie zaspokoić globalnego popytu. I jak mówią ekolodzy, co raz trudniej będzie o tanią, zdrową i smaczną rybę.


Rozmawiał Robert Lidke.


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Oda do ryby

Ostatnia aktualizacja: 23.05.2011 11:00
- W Akademii Le Cordon Bleu najczęściej przyrządzamy na 100 sposobów okonia morskiego, który ma niezwykle delikatne białe mięso - mówi Marek Brzesiński, korespondent Polskiego Radia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ryby drożeją nawet o 1/3

Ostatnia aktualizacja: 21.11.2011 07:40
Za śledzia przetwórcy płacą aż o 1/3 więcej niż przed rokiem. Drożeją karpie, pstrągi i mintaje.
rozwiń zwiń