X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Raport Białoruś

Zemsta KGB na rodzinie. „Bo nie chciał być agentem”

Ostatnia aktualizacja: 23.01.2012 15:44
Uładzimir Kumiec: W Polsce KGB kazało mi dyskredytować opozycję, zbierać informacje o polskim MSZ. Odmówiłem. Teraz przeciw mojemu bratu KGB wznowiło sfabrykowaną sprawę o grożenie zabójstwem.
Audio

Uładzimir Kumiec  był działaczem kampanii organizującej latem na Białorusi milczące protesty, „Rewolucja przez sieć społecznościową”. Co środę  od połowy czerwca na akcje sprzeciwu wobec sytuacji na Białorusi przychodziły tysiące osób, protest wyrażano na przykład klaszcząc w ręce. Potem gdy władze aresztowały blisko 2000 uczestników akcji,  ludzi zaczęło przychodzić coraz mniej i jesienią protesty wygasły. 

Służby specjalne aresztowały Kumieca, a KGB próbowało zrobić z niego agenta działającego w Polsce, m.in. w kręgach emigracyjnej opozycji. Kiedy odmówił, zaczęły się problemy.

Jak mówi Uładzimir Kumiec,  w zeszłym tygodniu do jego rodziców na Białorusi zadzwonił śledczy Denis Sarkans, powiadamiając, że wznowiono sprawę karną przeciw bratu Uładzimira. Sprawa ta, jak podkreśla działacz, jest sfabrykowana, brat jest oskarżony o rzekome grożenie śmiercią komuś w Internecie. Opozycjonista mówi, że tą samą sprawą szantażowano go we wrześniu, kiedy próbowano go zmusić do współpracy. - Wznowienie postępowania przeciwko mojemu bratu i wzywanie na przesłuchania członków mojej rodziny to zemsta ze strony KGB, za to że w listopadzie zerwałem z nimi umowę o współpracy – oświadczył Uładzimir Kumiec. Przypomniał, to co mówił wcześniej na konferencji w Warszawie, że we wrześniu aresztowano go i grożono mu wszczęciem sprawy karnej przeciw bratu, jeśli nie podpisze umowy o współpracy: zgodził się więc pozornie na te warunki. - Warunkiem mojego zwolnienia, a także mojego brata, była zgoda na pracę wywiadowczą w Polsce. Podpisałam ją, żeby wyjść na wolność, uwolnić brata i móc kontynuować swoją działalność. W październiku co tydzień otrzymywałem nowe zadania od KGB na specjalnie utworzony adres mailowy – opowiada.

Czego chciało KGB? Jak mówi Uładzimir Kumiec, zależało im na informacjach o działalności obywatelskiej kampanii "Rewolucja przez sieć społecznościową". -  KGB chciało również, żebym dyskredytował opozycję białoruską, szukał zagranicznych źródeł finansowania białoruskiej opozycji oraz zbierał informacje o działalności Ministerstwa Spraw Zagranicznych Polski - opowiada.

/



 

 

Uładzimir Kumiec po przyjeździe do Polski na rzekomą "misję KGB” od razu poinformował Wiaczesława Dianowa szefa kampanii „Rewolucja przez sieć społecznościową" o tym, co się wydarzyło. Ostatecznie zdecydowali się opowiedzieć o wszystkim na konferencji prasowej w Warszawie, co też zrobili.

- Przypuszczałem, że oni tak łatwo  nie zrezygnują. Widać długo myśleli, jak się na mnie zemścić, ale nie wymyślili nic nowego. Mój brat jest całkowicie apolityczną osobą, nigdy nie był zaangażowany w politykę. Nigdy nie popełnił żadnego przestępstwa. Białoruska milicja i KGB dowiodły jeszcze raz, że nie są dla nich ważne zasady moralne, nie wspominając o przepisach i prawach obywatela – mówi Białorusin.

Uładzimira wezwano na przesłuchanie w sprawie karnej jego brata, ale, jak podkreśla, nie zamierza na razie powracać na Białoruś.

agkm

 

Informacje o Białorusi: Raport Białoruś

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Białoruskie KGB: pogłoski o stosowaniu tortur to oszczerstwa

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2011 20:44
Na stronach internetowych białoruskiego KGB ukazało się oświadczenie, w którym Komitet Bezpieczeństwa Państwowego odrzuca sugestie o stosowaniu tortur i nazywa tego typu informacje kłamliwymi.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Protestowały przed KGB, zostały wywiezione do lasu i pobite

Ostatnia aktualizacja: 20.12.2011 16:41
Trzy działaczki ukraińskiej organizacji FEMEN protestowały topless przed centralną siedzibą białoruskiego KGB w Mińsku. Potem zniknęły. Okazało się, że porwali je "nieznani sprawcy": rozebrali, pobili, grozili śmiercią i porzucili w środku lasu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Film o pijanym polskim dyplomacie to ''akcja KGB''

Ostatnia aktualizacja: 30.12.2011 13:28
Zdaniem Marka Bućki, byłego zastępcy ambasadora w Mińsku, film z nietrzeźwym polskim dyplomatą w bialoruskiej stolicy jest ewidentną inscenizacją, zmontowaną przez tamtejsze KGB.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Karta 97: trojany KGB w komputerach dziennikarzy i opozycji

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2012 16:30
Śledztwo w sprawie cyberataku na Kartę 97 pozwoliło ustalić, że komputery niektórych białoruskich aktywistów szpiegowano od lipca, za pomocą trojanów wartych 20 dolarów.
rozwiń zwiń