Czy da się ucywilizować miejski hałas?

Ostatnia aktualizacja: 14.04.2014 19:00
- Kluby powinny przewidywać skutki swojego działania - mówił w Dwójce Wojciech Wójcicki, członek koalicji "Ciszej, proszę". - W Warszawie jest bardzo niewiele przestrzeni, które umożliwiają działalność klubom, bez wchodzenia w kolizję z mieszkańcami - zauważał Grzegorz Lewandowski, szef Baru Studio.
Audio
  • Czy da się "ucywilizować" miejski hałas? - dyskusja (W tyglu kultury/Dwójka)
Czy da się ucywilizować miejski hałas?
Foto: Glow Images/East News

Zbliża się letni sezon klubowy - czas, w którym jedni będą dobrze się bawić do białego rana, a drudzy pogrążać we frustracji z powodu braku snu. Czy centra miast powinny być miejscami, w których nie obowiązuje cisza nocna? Jaki powinien być klub przyjazny mieszkańcom?

Na te pytania od pewnego czasu próbuje odpowiedzieć koalicja "Ciszej, proszę", która za cel postawiła sobie wypracowanie porozumienia między sąsiadami klubów a ich właścicielami. - Pracujemy nad stworzeniem kodeksu dobrych praktyk, który położy podwaliny pod umowę społeczną w sprawie nocnego hałasowania w mieście - opowiadał adwokat Michał Kijewski.

Zdaniem członków koalicji, kluby powinny przede wszystkim spełniać normy akustyczne, ale też przewidywać skutki swojego działania. - Najważniejszy jest dobór lokalizacji. Trzeba w swoim biznesplanie przewidzieć, jak istnienie klubu wpłynie na jego otoczenie i jak uniknąć ewentualnego konfliktu z mieszkańcami - podkreślał Wojciech Wójcicki.

Na pewien problem w zrealizowaniu tego postulatu uwagę zwracał Grzegorz Lewandowski, szef warszawskiego Baru Studio i nieistniejącej już, między innymi przez konflikt z mieszkańcami, klubokawiarni Chłodna. - Po pierwsze brak jest budynków, w których nie mieszkają ludzie. Poza tym lokale miejskie w pierwszym okresie są wynajmowane przez władze na 3 lata. To czas, w którym bardzo trudno jest zainwestować w klub tak, żeby go dostosować do odpowiednich norm w sprawie hałasu.

To tłumaczenie nie przekonało Wojciecha Wójcickiego. - Moim zdaniem kluby powinny się bezwzględnie podporządkować mieszkańcom. Ważne jest to, kto był w danym miejscu pierwszy, a kto był drugi, czy ktoś się wprowadza do hałasu, czy to hałas wprowadza się do niego. W Berlinie, a więc mieście tętniącym życiem nocnym, prawo jest surowe. Policja potrafi zamknąć legendarny klub przy pomocy trzech interwencji mieszkańców. Piłka leży po stronie klubów - muszą się uprofesjonalnić - radził Wójcicki.

Zachęcamy do wysłuchania całej dyskusji.

Gośćmi audycji "W tyglu kultury" byli Wojciech Wójcicki - członek koalicji "Ciszej, proszę", Michał Kijewski - adwokat, Artur Celiński - dziennikarz i działacz społeczny oraz Grzegorz Lewandowski - szef Klubokawiarni Chłodna 25 i Baru Studio w Pałacu Kultury.

Audycję przygotował Michał Nowak.

bch/jp

Zobacz więcej na temat: hałas zabawa

Czytaj także

Żyjemy w permanentnym hałasie. "Zróbmy sobie ciszej"

Ostatnia aktualizacja: 23.07.2013 12:47
- Co piąty 7-, 8-latek ma problemy ze słuchem - mówi Marta Pianko, koordynatorka akcji "Zróbmy sobie ciszej". Jak sprawdzić, czy nasz słuch nie został nieodwracalnie uszkodzony?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dla Niemców cisza to świętość. Jak jest w Polsce?

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2013 15:40
- Nie wydaje mi się, aby problem hałasu był w Niemczech większy niż w innych krajach. Oni po prostu bardzo cenią ciszę i inwestują w jej zachowanie ogromne pieniądze. Niemiecka kolej zdecydowała, że wyda 300 mln euro na wyposażenie pociągów w nowe hamulce, które nie piszczą - mówi Wojciech Szymański, korespondent Polskiego Radia w Berlinie.
rozwiń zwiń