Przełamując konwencje. Teatr Eimuntasa Nekrošiusa

Ostatnia aktualizacja: 10.12.2018 16:22
- Tam zamiast schematu, było pobudzanie wyobraźni. Żeby uwolnić się od tego wszystkiego, jak mamy myśleć, reagować, zachowywać się - współpracę z litewskim reżyserem wspominał Mateusz Rusin, aktor Teatru Narodowego. Eimuntas Nekrošius zmarł 20 listopada br.
Audio
  • Wspominamy Eimuntasa Nekrošiusa (Rozmowy po zmroku/Dwójka)
Eimuntas Nekrosius
Eimuntas NekrosiusFoto: Vyacheslav Prokofyev/PAP/ITAR-TASS

- Nigdy nie spotkałam reżysera, który by podobnie pracował. Zachęcał, by za każdym razem, gdy jest się na scenie, szukać niezwykłości dnia - opowiadała z kolei Wiktoria Gorodeckaja.

Rasa Rimickaite, attaché kulturalna Republiki Litewskiej w Polsce, przybliżała natomiast drogę twórczą Eimuntasa Nekrošiusa. Co ciekawe, pierwszy spektakl zobaczył dopiero w wieku 16-17 lat. A jedna z jego prac już w wileńskim konserwatorium - oparta na tekście Marguerite Duras "Hiroszima, moja miłość" - polegała na połączeniu sceny rozwodu i… piłowania drzewa. - Przyniósł długi konar, posadził po jednej stronie mężczyznę, po drugiej kobietę, dał im piłę i kazał piłować. Całość ilustrowana była muzyką Pink Floydów...

Zapraszamy do wysłuchania audycji.

***

Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku

Przygotowała: Monika Pilch 

Goście: Paweł Szymański (kompozytor), Mateusz Rusin i Wiktoria Gorodeckaja (aktorzy Teatru Narodowego), Rasa Rimickaite (attaché kulturalna Republiki Litewskiej w Polsce) i Krystyna Meissner (wieloletnia dyrektor Festiwalu Kontakt i Międzynarodowego Festiwalu Dialog)

Data emisji: 10.12.2018

Godzina emisji: 22.00 

jp/bch

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Witold Sobociński - więcej niż operator filmowy

Ostatnia aktualizacja: 19.11.2018 17:50
- To w ogóle cecha słynnej na świecie polskiej szkoły operatorskiej, że operator jest nie tylko autorem zdjęć, ale także współautorem filmu; i to od samego początku, od prac przy scenopisie. Witold Sobociński widział właśnie siebie jako kogoś, kto jest partnerem dla reżysera - wspominał zmarłego filmowca krytyk Andrzej Bukowiecki.
rozwiń zwiń