Stefan Laudyn: jest nadzieja, że Warszawski Festiwal Filmowy odbędzie się w terminie

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2020 10:46
- Przygotowania toczą się zgodnie z harmonogramem. Teraz zajmujemy się m.in. oglądaniem filmów, które spływają do nas w dużej liczbie. Te filmy zakończyły zdjęcia przed wybuchem pandemii i są w trakcie montażu - mówił w Dwójce dyrektor Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego.
Audio
  • Stefan Laudyn o tegorocznej odsłonie Warszawskiego Festiwalu Filmowego (Poranek Dwójki)
Stefan Laudyn
Stefan LaudynFoto: PR

Warszawski Festiwal Filmowy to jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w Polsce i na świecie. Co roku prezentacja nowych filmów kina światowego, europejskiego i polskiego odbywa się na początku października, jednak epidemia koronawirusa wpłynęła niekorzystnie na kinematografię, a także harmonogram festiwali na całym świecie. Jak podkreślił dyrektor warszawskiego festiwalu, wszystko wskazuje jednak na to, że tegoroczna edycja powinna odbyć się w terminie.

W trakcie izolacji zostały wstrzymane również produkcje filmów. Zdaniem Stefana Laudyna, skutki tego odczujemy za kilka miesięcy. - Na razie tego nie doświadczamy, ale w pewnym momencie po prostu zabraknie nowych filmów - podkreślił gość audycji. W trakcie izolacji powstają też pierwsze filmy o doświadczeniu pandemii. Jednym z nich jest film Dana Chișu - jednego z rumuńskich reżyserów zaprzyjaźnionych z Warszawskim Festiwalem Filmowym. Jego produkcja będzie też symbolicznym, pierwszym filmem tego wydarzenia. 

- Jestem w pewien sposób związany z Danem Chișu, ponieważ zdecydował, że światowa premiera jego poprzedniego filmu, czyli "5 minut za późno", odbędzie się na Warszawskim Festiwalu Filmowym, a do kin wejdzie 26 marca. Z wiadomych przyczyn tak się nie stało. Reżyser był wściekły, a tę wściekłość przelał na kolejny film: "9 opowieści o miłości i nienawiści w izolacji" - zdradził Stefan Laudyn. Dodał, że uważa tę produkcję za pierwszą znaną mu udaną reakcję artystyczną na pandemię. - Obejrzałem już kilka filmów na ten temat, bo powstawały natychmiast. Niektóre są bardzo niedobre, a ten akurat mi się podoba. Jest dobrze obmyślony, zagrany. Wszystko jest bardzo inteligentne.

Dyrektor festiwalu podkreślił, że film został nakręcony w bardzo krótkim czasie. Na przełomie marca i kwietnia trwały prace nad scenariuszem, a w projekcie wzięło udział siedemnastu rumuńskich aktorów, którzy zgodzili się wystąpić w filmie za darmo, w zamian za współprodukcję. - Każdy z aktorów został poinstruowany, jak nakręcić swój epizod, a występują w nich również członkowie ich rodziny. Na pewno sytuacja, z którą wszyscy się spotykamy, wywoła zmiany nie tylko w kinematografii, ale na całym świecie. Lecz pamiętajmy, że każdy kryzys oznacza również szansę - opowiadał Stefan Laudyn.

***

Rozmawiała: Aldona Łaniewska-Wołłk

Gość: Stefan Laudyn (dyrektor Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego)

Data emisji: 26.05.2020

Godzina emisji: 8.30

Materiał wyemitowano w audycji Poranek Dwójki.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Koziołek Matołek i inni jubilaci ze Studia Miniatur

Ostatnia aktualizacja: 01.02.2016 15:00
Studio Miniatur Filmowych w Warszawie skończyło 60 lat. To stamtąd pochodzą "Koziołek Matołek", "Pomysłowy Dobromir", "Proszę Słonia" czy "Mami fatale". - Zagraniczna krytyka pisała o polskiej szkole animacji - mówi reżyser i animator Witold Giersz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Co dalej z kinami studyjnymi? "O powrót widowni nie musimy się martwić"

Ostatnia aktualizacja: 14.04.2020 11:14
- Magia kin studyjnych jest duża, bo jesteśmy nie tylko miejscem, w którym można zobaczyć filmy, ale też miejscem dyskusji o tematach społecznych. Naszą rolą jest upowszechnianie kultury i mamy wierną widownię, która wróci do naszych kin - mówiła w "Poranku Dwójki" Marlena Gabryszewska, prezes Stowarzyszenia Kin Studyjnych.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jan Komasa: Tribeca dała "Hejterowi" drugie życie

Ostatnia aktualizacja: 05.05.2020 14:28
- Na początku jakoś łudziliśmy się, że "Hejter" wróci do kin. Tribeca była dla nas światełkiem nadziei, że ten film będzie miał jeszcze drugie życie - mówił o emocjach pierwszych tygodni pandemii reżyser Jan Komasa, którego "Sala Samobójców. Hejter" zdobyła główną nagrodę na Tribeca Film Festival w sekcji International Narrative Competition. 
rozwiń zwiń