REKLAMA

Audycja o miłości do ludzi i muzyki

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2022 17:36
Z żalem informujemy, że wczoraj do Niebiańskiej Orkiestry odeszła śpiewaczka Danuta Gawęda. W „Źródłach” przypomnimy archiwalną rozmowę z nią i jej ukochanym mężem, Władysławem.
Audio
Danuta i Władysław Gawędowie
Danuta i Władysław GawędowieFoto: Kuba Borysiak

Gawędowie byli nierozłączni, razem śpiewali, muzykowali, wspierali się, śmiali. Gdziekolwiek nie jechałby Władysław – Danuta wyruszała z nim. Często występowali razem. Miejscowi nazywali ich „bumcykami”. Być może z zazdrości, może z niezrozumienia ich pasji do muzyki?

Zapamiętamy ich jako wyjątkowo pogodne i pełne ciepła małżeństwo. Ona, rocznik 1936, on – 1930, spędzili ze sobą ponad 60 lat, dorobili się czwórki dzieci, dziesięciorga wnuków i dwadzieściorga prawnuków. – Nie ma żadnych rozwodów! – chwalili swoje rodzinne więzi.

Władysław Gawęda odszedł do Niebiańskiej Orkiestry w maju tego roku (2022), 10 sierpnia, już na wieki, dołączyła do niego jego ukochana żona (uroczystości pogrzebowe zaplanowano na dziś – czwartek, 11 sierpnia, w kościele w Wysokiej. Początek o godz. 13.00).

- Tak! Zawsze razem śpiewaliśmy – mówili jedno przez drugie Gawędowie, gdy rok temu pytani byli o swoją historię przez Magdalenę Tejchmę i Kubę Borysiaka. – Zaczęło się od chóru kościelnego.

- Danusia jako solistka była. – mówił Władysław Gawęda.

- Ja jako solistka. – potwierdzała pani Danuta.

Na pytanie czy zawsze spiewali razem zgodnie odpowiadają: Tak!

- Dawniej to był cały orszak w kościele – wspominał swój ślub pan Władysław.

- Pan młoda i pan młody pod pachę. I do ołtarza – dopowiadała pani Danuta.

- A za nimi starszy drużba – dodał jej mąż.

I para ładnych koni, ubranych w stążki. A wesele? Własciwie nie było stołów. Tylko dechy, „przykryte gałganami”. A jadło się kapustę kiszoną z grochem. I popijało zbożową kawą. Wódka czy bimber?

- Dawniej to nikt o to nie pytał – mówiła Danuta Gawędowa – ale chyba bimber.

- A Wyrwiński to pięknie grał – wspominał harmonistę pedałowego grającego na ich ślubie Władysław Gawęda. – I były takie śpiewaki, co stanęły przy muzykantach i od razu…

Władysław Gawęda zaczyna przyśpiewkę, jego żona dołącza natychmiast. Potem kolejna zwrotka. I kolejna. Idzie lawinowo. W każdej przyśpiewce małżonkowie są bardzo dokładni i zgrani.  

Takiego harmonisty nie znacie!

W drugiej części audycji ponownie przeniesiemy się na Kielecczyznę, by powspominać podróże, które Magdalena Tejchma i Kuba Borysiak odbyli ze śp. mistrzem Stanisławem Witkowskim. Przypomnimy wizytę u tajemniczego akordeonisty Edwarda Dziarmagi w Płuckach (2018), do którego bez Witkowskiego z pewnością nie udałoby się dotrzeć! Edward Dziarmaga to postać obrosła w legendę. Tajemniczy jegomość nieczęsto wychodzący do ludzi, ale kochający muzykę. To nieznany mistrz muzyki kieleckiej. Na co dzień mieszka w Płuckach koło Łagowa, wciąż gra na harmonii, niestety, coraz mniej aktywnie. Nasz przewodnik po zakamarkach Kielecczyzny, Stanisław Witkowski, fenomen pana Edwarda określił jednym zdaniem: Takiego harmonisty jeszcze nie widzieliście!

- Czerwone pieniądze były i czerwone czasy – wspomina Edward Dziarmaga.

Z Kielecczyzny Dziarmagowie przenieśli się za młodych lat do poznańskiego. Tu cała wieś była spalona. Edward Dziarmaga pochodzi z wielodzietnej rodziny. Jego bracia także uczyli się gry. Nie wszyscy wkładali w to serce. Zresztą, i sam Edward zauważa, że granie to niełatwa sprawa. Wymaga wysiłku, poświęcenia czasu, a pieniądz z tego niewielki. Przynajmniej wtedy, gdy on przeżywał swoje złote czasy.

- Brały mnie różne zespoły grać wesela. Jak na pół metra żyta zarobiłem to było dobrze. Ile to było pół metra żyta? 250 na tamte pieniądze, czerwone.

Życie muzykanta w opowieści Edwarda Dziarmagi nie jest usłane różami. Sam akordeonista przyznał, że gdyby jeszcze raz miał wybrać – prawdopodobnie uczyłby się grać tylko dla siebie. Albo wcale.

Jednak melodie Edwarda Dziarmagi nie pozostają niedocenione. Młodzi muzykanci z Kierza Niedźwiedziego – rodzeństwo Maria i Maciej Ulewińscy – usłyszeli jedną z nich właśnie na naszej antenie i postanowili włączyć ją do swojego repertuaru. Jak brzmi jeden z chłopów w interpretacji Kapeli Ulewińskich? O tym można przekonać się np. słuchając płyty „Muzyka spod Radomia”, wydanej przez fundację Muzyka Zakorzeniona.  

W audycji słuchaliśmy także: malijskiej piosenkarki Oumou Sangare (w ten weekend do usłyszenia w Warszawie na festiwalu African Beats) oraz brazylijskiego wirtuoza gry na… listku – Dilsona de Souzy (nagrania dostępne na albumie Biluka y Los Canibales)


***

Tytuł audycji: Źródła 

Prowadziła: Magdalena Tejchma

Data emisji: 11.08.2022

Godzina emisji: 15.15

Czytaj także

Edward Dziarmaga - takiego harmonisty jeszcze nie widzieliście

Ostatnia aktualizacja: 04.02.2019 16:00
- Brały mnie różne zespoły grać wesela. Jak na pół metra żyta zarobiłem to było dobrze - powiedział w "Źródłach" Edward Dziarmaga.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Miłość i śpiew. Wspomnienie Władysława Gawędy

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2022 16:00
Władysław Gawęda z Wysokiej koło Szydłowca to śpiewak i bębnista znany przede wszystkim z występów ze swoją żoną Danutą oraz ze skrzypkiem Janem Derletą. Miejscowi (być może z zazdrości) nie zawsze rozumieli ich pasję i przezywali ich „bumcykami”. Pan Władysław zapadł nam w pamięć jako pogodny i uśmiechnięty człowiek, praktycznie nierozłączny z ukochaną żoną, bez której nie ruszał się na żaden występ. 
rozwiń zwiń