Lizbona. Tutaj czas płynie własnym tempem

Ostatnia aktualizacja: 25.01.2020 17:00
- W Lizbonie pewne rzeczy mają swoją ustaloną godzinę w ciągu dnia, a pory są wyznaczane przez posiłki. Lizbończycy zostawiają sobie też więcej przestrzeni na to, żeby rozmawiać i wymieniać się obserwacjami - mówiła Marta Stacewicz-Paixao, która razem z Weroniką Wawrzkowicz-Nasternak napisała książkę "Lizbona. Miasto, które przytula".
Audio
  • Lizbona. Tutaj czas płynie własnym tempem (Odgłosy wielkich miast/Dwójka)
Lizbona
LizbonaFoto: trabantos/Shutterstock

Lizbona to miasto położone w punkcie, w którym - jak mówią Portugalczycy - ziemia i morze zamieniają się miejscami, rozbrzmiewające dźwiękami fado, dzwonkami żółtych tramwajów i wrzawą na piłkarskich stadionach, kochane przez pisarzy, którzy nazywali ją swoim domem - jak Fernando Pessoa czy Jose Saramago i uwielbiane  przez artystów-przybyszów takich jak Wim Wenders czy Antonio Tabuccchi.

- Lizbona jest jednym z najstarszych miast w Europie. Legenda mówi, że założył je Odyseusz. Wiemy na pewno, że pierwsze osady powstawały w czasach, kiedy feniccy kupcy pływali właśnie po tych miejscach i uznali, że jest  to dokonały punkt wylotowy do dalszych podróży - opowiadała Marta Stacewicz-Paixao. - Do Lizbony przyjeżdżali ludzie z całego świata – kupcy, żeglarze. O historii Portugalczyków można powiedzieć, że zawsze stali twarzą do oceanu, bo tam była ich przyszłość.

Lizbona. Miasto, którego trzeba doświadczać>>>

Weronika Wawrzkowicz-Nasternak podkreśliła, że klimat Lizbony bardzo różni się od klimatu np. Warszawy, która żyje w pędzie. - W Lizbonie nikt się nie irytuje, że pan, który prowadzi tramwaj, nagle chciałby się napić kawy, więc się na chwilę zatrzymuje – i nie ma tak, że jest korek i wszyscy są już nabuzowani i trąbią, tylko są w stanie poczekać, aż on wyskoczy i wróci - mówiła. - Dla mnie to jest miejsce, do którego wracam w przeróżnych stanach ducha i zawsze znajduję tam spokój. To, czego nauczyli mnie lizbończycy, to jest to zwolnienie. Pozwalam sobie tam zawsze na drobne przyjemności.

Weronika Wawrzkowicz-Nasternak wyznała, że fascynujący jest również sam język portugalski, ponieważ podczas mówienia "usta składają się jak do pocałunku". - Jest takie słowo, które w Polsce kojarzy się z jakąś przydeptaną codziennością, czyli kapcie. Natomiast po portugalsku to jest chinelos. Dla mnie to jest jak wyznanie miłości - opowiadała.

Naszym przewodnikiem po stolicy Portugalii był także Janusz Drzewucki - poeta, krytyk literacki, który opowiadał, jak uwiodła go Lizbona i dlaczego to miasto jest fotogeniczne, a jednocześnie trudne do fotografowania. Aktor i tłumacz Jerzy Radziwiłowicz mówił o swoim o spacerze przez Lizbonę szlakiem bohatera książki "Requiem" Antonia Tabucchi. Gościem "Odgłosów wielkich miast" był także Wojciech Charchalis - tłumacz z języka portugalskiego m.in. powieści Saramago i wierszy Pessoy, który mówił o słynnych poetach i pisarzach z Lizbony.

Lizbona Lizbona

***

Tytuł audycji: Odgłosy wielkich miast 

Przygotowali: Dorota Gacek i Wacław Holewiński

Goście: Marta Stacewicz-Paixao i Weronika Wawrzkowicz-Nasternak (autorki książki "Lizbona. Miasto, które przytula"), Wojciech Charchalis (tłumacz z języka portugalskiego m.in. powieści Saramago i wierszy Pessoy), Jerzy Radziwiłowicz (aktor, tłumacz), Janusz Drzewucki (poeta, krytyk literacki)

Data emisji: 25.01.2020

Godzina emisji: 15.00

pg/am

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Dona Rosa. Z lizbońskiej ulicy na światowe sceny

Ostatnia aktualizacja: 18.02.2016 15:16
– Nim zostałam odkryta, marzyłam o tym, by polecieć samolotem. Dziś mam już trochę dosyć latania po całym świecie – mówiła Dona Rosa, wybitna wokalistka fado.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Lizbona. Miasto, którego trzeba doświadczać

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2019 13:30
- Lizbona jest trochę, jak człowiek. Jeżeli będziemy chcieli zobaczyć ją tylko z zewnątrz, w żadnej mierze nie poznamy wszystkiego, co ma do zaoferowania. Tego miasta nie powinno się jedynie zwiedzać, powinno się go na każdym kroku doświadczać – mówiła w Dwójce portugalistka Marta Stacewicz-Paixão.
rozwiń zwiń