Jednym z najgłośniejszych i najwyżej ocenianych wydarzeń fonograficznych zeszłego roku był wydany z okazji dziewiątej rocznicy śmierci Grzegorza Ciechowskiego koncertowy album Kasi Kowalskiej z coverami najwybtiniejszych piosenek legendy polskiego rocka. Także dlatego, że "Ciechowski moja krew" odświeżył wizerunek artystki, która w latach dziewięćdziesiątych była jednym z motorów napędowych pop-rockowej rewolucji na polskiej scenie muzycznej.
- To były zupełnie inne czasy. Nie było MTV, komórek i wyuzdanych teledysków. Grało się na kiepskim sprzęcie, ale na każdym koncercie była taka energia, że dziś życzyłabym sobie jej od święta - tak swoją debiutancką dekadę wspominała Kasia Kowalska w trójkowej audycji "Myśliwiecka 3/5/7". Dziś artystka ma na koncie 8 autorskich albumów studyjnych oraz ugruntowaną pozycję rynkową.
Mimo to nie czuje się osobowością dojrzałą, wyraziście zdefiniowaną: - W głębi ducha uważam, że to dopiero początek mojej drogi. Mam nadzieję, że jeszcze wiele razy siebie zaskoczę i nigdy nie zaśpiewam "Tak, tak, ten w lustrze to niestety ja".
- Twoja siła tkwi właśnie w niekonsekwencji, ciągłym szukaniu siebie - zauważa prowadzący audycję Piotr Stelmach.
Aby posłuchać całego wywiadu wystarczy kliknąć ikonę dźwięku "Kasia Kowalska na Myśliwieckiej 3/5/7" w boksie "Posłuchaj" po prawej stronie.