Producent inscenizacji zapowiada 8 dział artyleryjskich, 30-konnych oddziałów jazdy i rekonstrukcję rakietnicy - pisze "Życie Warszawy".
180 lat temu naprzeciw siebie stanęło 40 tysięcy Polaków walczących w powstaniu listopadowym i ponad 100 tys Rosjan idących na Warszawę. Olchowy lasek był ostatnim punktem obrony stolicy. W krwawej walce poległo tam ok. 8 tys. żołnierzy polskich i blisko 10 tys. rosyjskich.
- Po Waterloo była to wówczas druga największa bitwa z udziałem regularnych armii. Dzięki temu zwycięstwu plan szturmu cara Mikołaja I na Warszawę odwlekł się, a dowodzący rosyjską armią Iwan Dybicz w marcu 1831 r. wycofał się z Mazowsza na Podlasie - opowiada gazecie Wojciech Borkowski, wicedyrektor Muzeum Archeologicznego w stolicy.
Wczoraj samorządowcy Rembertowa i Pragi-Południe spotkali się na uroczystej sesji poświęconej 180. rocznicy bitwy. – A w sobotę żołnierze wojsk Księstwa Warszawskiego zbiorą się na pl. Szembeka ok. godz. 10 i po defiladzie wyruszą na front, czyli w okolice ul. Traczy i Szerokiej – zapowiada Antoni Lewandowski, autor scenariusza inscenizacji.
– Walka rozpocznie się w południe. Rozegranych zostanie kilka ostrych ataków artylerii i piechoty, a na koniec konnice Moskali zostaną rozgromione przy zastosowaniu polskiej nowinki militarnej. Jakiej? Niech to pozostanie historyczną zagadką – proponuje Lewandowski.
IAR, aj