Logo Polskiego Radia
Trójka
Agnieszka Kamińska 18.11.2013

Waszczykowski: należy podpisać umowę niezależnie od sprawy Tymoszenko

Geopolityczne znaczenie utrzymania Ukrainy na prozachodnim i proeuropejskim kursie jest najważniejsze – ocenił gość Trójki, polityk PiS Witold Waszczykowski.
Witold WaszczykowskiWitold WaszczykowskiSalon polityczny Trójki

Czy Unia Europejska powinna podpisać umowę stowarzyszeniową z Ukrainą pomimo wszystko, nawet bez spełnienia przez Kijów ustalonych wcześniej warunków?  Były wiceminister spraw zagranicznych i były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Witold Waszczykowski sądzi, że tak powinno się zrobić. – Geopolityczne znaczenie utrzymania Ukrainy na prozachodnim i proeuropejskim kursie jest ważniejsze – mówił gość Trójki. Podkreślił, że dużą rolę odgrywa tutaj los Julii Tymoszenko, ale jeśli nie dojdzie do podpisania umowy, to również ona  poniesie konsekwencje.  Warunkiem, którego władze Ukrainy nie spełniają mimo wielomiesięcznych nacisków, jest właśnie rozwiązanie problemu Julii Tymoszneko. Była premier została skazana  na 7 lat więzienia, co uznano za politycznie motywowany wyrok i przykład selektywnego działania wymiaru sprawiedliwości.

Julia Tymoszenko z więzienia apeluje, by umowę stowarzyszeniową podpisać, gotowa jest do kompromisów w ramach swojego losu. Waszczykowski zauważył, że sprawa Julii Tymoszenko to pretekst, wykorzystywany przez niektóre zachodnie państwa, by nie podpisać umowy.

Waszczykowski przypomniał również, że w maju 2014 roku będą wybory do Parlamentu Europejskiego, potem będzie tworzona Komisja Europejska i Europa może nie mieć czasu na Ukrainę. Z kolei w 2015 roku będą wybory prezydenckie na Ukrainie. Dlatego jego zdaniem lepiej nie odkładać tej sprawy na później. .

Były wiceszef MSZ liczy wciąż, że działania UE przyniosą sukces. – To nasz strategiczny interes, nasza rola, by do tego doprowadzić. Ukraina po naszej stronie oznacza bezpieczeństwo Polski – podkreślił. Pytany o ocenę misji Parlamentu Europejskiego i jej wysłanników Aleksandra Kwaśniewskiego i Pata Coksa, mówi, że robią wszystko, co w ich mocy. Gość Trójki stwierdził, że nawet jeśli misja nie osiągnie sukcesu, nie będzie jej oceniał negatywnie.

”Marsz nie powinien przebiegać obok ambasady”

Według Waszczykowskiego, 11 listopada rząd chciał wciągnąć PiS w pułapkę. Ocenił, że liczono na to, że gdyby PiS brał udział w marszu pod swoimi sztandarami, to będzie można oskarżyć go o zaognianie relacji polsko-rosyjskich, nieodpowiedzialne zachowanie. Polityk mówi, że trzeba było negocjować trasę marszu, by nie przebiegał obok ambasady rosyjskiej. Jak dodał, w relacjach polsko-rosyjskich są napięcia m.in. na tle historycznym i można było się spodziewać, że ktoś spróbuje zaszkodzić dodatkowo tym stosunkom.

Zdaniem Waszczykowskiego PO nie ma argumentów by utrzymać się u władzy, więc chciałaby pokazać opozycję jako ugrupowanie podpalające Polskę, psujące relację z Rosją. Polityk PiS podkreślił, że jego partia nie ma z takim obrazem nic wspólnego.

Polityk odniósł się do słów polskiego prezydenta, który stwierdził, że pozostaje przeprosić za incydent przed ambasadą Rosji. - W dyplomacji się nie przeprasza. Wyraża się ubolewanie. Nie ma formuły przeprosin – podkreślił Witold Waszczykowski. Według niego wyjątkiem jest tylko  tragiczne zdarzenie, czyjaś śmierć. Polityk mówi, że choć w nocie MSZ wyrażono ubolewanie, to inni politycy mówili o przeprosinach. Gość Trójki przypomniał, że w relacjach Polski i Rosji nie ma symetrii, stąd nie można liczyć na reakcję Władimira Putina, która byłaby podobna do reakcji Komorowskiego.

Gościem Trójki był Witold Waszczykowski, były wiceszef MSZ i i były wiceprzewodniczący Biura Bezpieczeństwa Narodowego

Rozmawiała Beata Michniewicz

agkm