Wiesław Molak: W naszym studiu Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Dzień dobry, witamy.
Bogdan Borusewicz: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.
Henryk Szrubarz: Panie marszałku, czy polskie władze (mam na myśli rząd, sejm czy również senat) powinny stanowczo, mocniej reagować na to, co napisał na przykład Der Spiegel o holokauście i o współodpowiedzialności, również i Polski, za to, co się stało?
B.B.: A o co panu chodzi? Żeby parlament podejmował uchwały w tej sprawie?
H.S.: No, na przykład profesor Rotfeld, były minister spraw zagranicznych, mówi, że na przykład reakcja ministra Sikorskiego w tej sprawie była niefortunna na przykład. A jaka...
B.B.: No tak. Ja nie wiem, jaka była reakcja ministra Sikorskiego. Nie znam także tego artykułu...
H.S.: No, minister Sikorski na przykład powiedział, że, no...
B.B.: ...znam tylko z przekazów, zaś, oczywiście, to jest...
H.S.: ...jest wolna prasa, więc, no...
B.B.: Tak...
H.S.: ...nie możemy ingerować w to, co piszą gazety, a zwłaszcza za granicą.
B.B.: No tak. Wiem, że MSZ reaguje wtedy, kiedy dokonywane jest tak zwane kłamstwo, mówiąc o polskich obozach śmierci, i ta reakcja w tej chwili jest standardowa, zawsze ambasady polskie reagują, i słusznie. Zaś czy powinniśmy... czy MSZ powinien polemizować z artykułami? No, jeżeli one są tak krzywdzące jak ten, to uważam, że tak. Chociaż nie sądzę...
H.S.: Znaczy opinia na temat tego, czy artykuł jest krzywdzący, czy nie, to jest też różna tutaj.
B.B.: Nie sądzę, że parlament powinien, sejm czy senat powinien podejmować uchwały w sprawie poszczególnych artykułów, wie pan, to by nam nie starczyło czasu, a oprócz tego to... no, reakcja musi być adekwatna. Przede wszystkim polska opinia publiczna powinna reagować na to. I reaguje. I reaguje, i dobrze.
H.S.: Czyli dziennikarze przede wszystkim.
B.B.: Polska opinia publiczna, tak, tak, i także politycy, no oczywiście politycy, ale nie całe instytucje.
H.S.: No ale to jest...
B.B.: To nie jest tutaj przedmiot załóżmy działania parlamentu, jeżeli pan się o to pyta.
H.S.: Panie marszałku, czy to nie jest kolejny przykład na to, jak historia, interpretacja historii wpływa na obecny kształt czy Europy, czy świadomości również historycznej, bo...?
B.B.: To jest przykład kolejny na to, że w Niemczech usiłuje się także winą za holokaust obarczyć innych, i pojawiają się na całym świecie takie zbitki pojęciowe, o których wspominałem „polskie obozy śmierci”. I ja kiedyś sądziłem, że, oczywiście, w Stanach Zjednoczonych, no, które są oddalone od Europy i od tego, co się w Europie działo, no to jeszcze można zrozumieć. Czekałem, aż się taka zbitka pojawi w Niemczech, no to już sądziłem, że to jest aberracja. Ale mamy do czynienia w tej chwili z takimi sytuacjami, że mówi się w Niemczech, pisze się o polskich obozach śmierci. No, to jest, oczywiście, aberracja. Ale faktycznie, prasa jest wolna, różne rzeczy w Niemczech się pisze, także w Niemczech się pisze – i dobre, i złe, i prawdziwe, i głupie. To akurat...
H.S.: Europa patrzy inaczej na historię...
B.B.: Tak.
H.S.: ...niż Polska, niż Polacy. Kolejny dowód to ten nieszczęsny spot Komisji Europejskiej.
B.B.: Czy Europa... Ale ja bym nie łączył tych dwóch rzeczy, wie pan, zupełnie inny okres i zupełnie inna kategoria spraw.
H.S.: No tak, ja wcale tego nie łączę...
B.B.: Ale łączy pan w tej chwili.
H.S.: ...tylko mówię, że różnie patrzymy na to, co się wydarzyło wcześniej, na wydarzenia historyczne, nas dotyczące też. Przykład: rok 89, ocena tego...
B.B.: A, o tym chce pan mówić. Rozumiem, no bo sądziłem, że pan sądzi, że pan sugeruje, że akurat Unia Europejska jakiś spot o polskich obozach śmierci...
H.S.: Nie, nie, nie.
B.B.: Panie redaktorze, no, każdy ma swoją interpretację historii. My mamy swoją.
W.M.: Czy to jest interpretacja, panie marszałku, czy to po prostu niewiedza?
B.B.: Ale o czym pan (...)?
W.M.: No, każdy ma swoją interpretację historii. Mówiliśmy o tym w spocie Komisji Europejskiej.
B.B.: A, o tym spocie, tak. Ja myślę, że to i to. To i to, ale polska interpre... ale chodzi także o interpretację, no, od czego się zaczęły zmiany w Europie. I w związku ten spot dlatego nas zdenerwował. Akurat obchodzimy 20–lecie pierwszych wolnych wyborów, to był rok polskiej demokracji, która rozlała się na całą Europę, rok polskiej demokracji, o czym pamiętamy i chcielibyśmy, że inni także o tym pamiętali i oprócz tego wiedzieli. Możliwe, że to jest częściowo ignorancja, ale jeżeli tak, to źle, no bo jeżeli ktoś robi spot, to powinien wiedzieć, o czym ten spot robi.
H.S.: Panie marszałku, czy w sporze o krzesła Trybunał Konstytucyjny wyjaśnił wątpliwości, czy raczej wskazał na remis?
B.B.: Trybunał Konstytucyjny powiedział to, co jest w Konstytucji, a Konstytucja mówi, że prezydent współdziała w polityce zagranicznej z prezesem Rady Ministrów i ministrem spraw zagranicznych, nie tylko z prezesem, czyli premierem, ale z ministrem. I to nie jest tak, że ponieważ jest zapis „współdziała”, pojęcie „współdziała”, że to działa w dwie strony. Jeżeliby rząd miał współdziałać w prezydentem, to tak to zostałoby zapisane w Konstytucji.
H.S.: Czyli pana zdaniem prezydent musi współdziałać...
B.B.: Oczywiście, to jest jasne...
H.S.: A nie rząd.
B.B.: To jest jasne i taki jest zapis w Konstytucji. Interpretacja tego odwrotne, w przeciwną stronę jest to interpretacja nieuprawniona, i to wie każdy prawnik i nieprawnik. Ja nie jestem akurat prawnikiem, ale byłem przez pewien czas w Komisji Konstytucyjnej 97 roku i byłem w tej kadencji parlamentu, która tę Konstytucję uchwalała, więc wiem, jaka była intencja, jakie są zapisy.
H.S.: Czyli prezydent musi na przykład realizować wytyczne, instrukcje...
B.B.: Tak, to jest jasne, tak, tak, tak.
H.S.: ...niezależnie od tego, jakbyśmy to nazywali, rządu.
B.B.: Tak, tak. Prezydent może jeździć na szczyty wtedy, kiedy chce, ale politykę zagraniczną prowadzi rząd i prezydent musi się temu podporządkować. To jest jasne. Prezydent nie jest udzielnym królem w Polsce.
W.M.: Dziękujemy bardzo. Bogdan Borusewicz, Marszałek Senatu...
B.B.: Dziękuję bardzo.
W.M.: ...gość Sygnałów Dnia.
(J.M.)