Logo Polskiego Radia
Jedynka
Artur Jaryczewski 27.01.2012

Trzeba skończyć z prawną biegunką (wideo)

Prezes PJN Paweł Kowal uważa, że rząd arogancko traktuje przeciwników porozumienia ACTA, mającego ułatwić walkę z piractwem w Internecie.
Paweł KowalPaweł KowalFot: Wojciech Kusiński/PR

W czwartek ambasador Polski podpisała w Japonii umowę handlową ACTA. Dokument dotyczący zwalczania obrotu podrobionymi towarami od kilku dni wywołuje w Polsce sporo kontrowersji ze względu na zapisy dotyczące ochrony własności intelektualnej. Internauci obawiają się, że ACTA ograniczy ich prawa obywatelskie i swobodę w internecie.

Gość radiowej Jedynki ("Sygnały dnia") podkreślił, że był jednym z niewielu polskich europosłów, który powstrzymał się od głosowania nad ACTA w Brukseli. – Dotarł do mnie ktoś, kto zwrócił mi uwagę na zagrożenia wynikające z tego dokumentu. To nie jest moja działka, ale pamiętałem, że na ACTA trzeba uważać – powiedział.

Paweł Kowal odniósł się także do wpisu Marka Migalskiego, który na swoim blogu napisał, że nie wiedział nad czym głosuję i zaznaczył, iż rzadko wie, co jest przedmiotem głosowań w Parlamencie Europejskim. – Prawdą jest, że ta ilość dokumentów tworzonych dzisiaj, często niepotrzebnie, przekracza granice zdrowego rozsądku. Przy 200 czy 300 głosowaniach nie ma możliwości, żeby każdy znał wszystkie dziedziny, w których jest głosowanie. Ja nawet nie chcę, żeby ktoś znał, bo jak ktoś uważa, że jest tak samo dobry w sprawach rybołówstwa i polityki wschodniej, no to ja już bym się tego obawiał. Wniosek z tego nie jest taki, żebyśmy się wszystkiego uczyli, tylko trzeba zakończyć tę biegunkę prawną w Sejmie i w Brukseli – mówi.

>>>Przeczytaj całą rozmowę

Eurodeputowany podkreślił, że każdy rozumie to, iż nie wolno kraść własności intelektualnej i dlatego nie powinno się tworzyć tak długich, wieloartykułowych dokumentów jak ACTA. – Nie można powiedzieć także, tak jak pan premier, że nie ugnie się pod szantażem. Bo kto jest szantażystą? Ja czy ci młodzi ludzie? – pyta gość Jedynki. Jego zdaniem powinno zacząć się od tego, żeby państwo mogło zagwarantować bezpieczeństwo stron rządowych. Przez dwa dni ministrowie tylko próbowali zgadywać, co się dzieje.

Prezes PJN uważa, że większość protestujących przeciwko ACTA to ludzie wściekli na rząd. – Wiem, że wśród ideologów Internetu są w tej sprawie takie poglądy, że definicja kradzieży się zmieniła. Powiedzmy sobie szczerze: większość tych ludzi, którzy protestują przeciwko ACTA, to są ludzie wściekli na to, że są traktowani bardzo źle przez rząd i że rządowi się wydaje, iż może kompletnie zignorować głos Rzecznika Praw Obywatelskich i wszystkich partii opozycyjnych – zaznaczył.

Rozmawiali Roman Czejarek i Krzysztof Grzesiowski.

aj