Działalność Juliena Assange'a wywołała dyskusję nad granicami wolności słowa, dochodzenia do prawdy i stosowania cenzury.
- Julien Assange jest bohaterem walczącym przeciwko cenzurze. On porusza się ścieżkami internetowymi nie do końca legalnymi, ale robi to w imię wyższych celów – powiedział Jarosław Giziński z "Newsweeka".
Nie wszyscy mają o nim jednak takie dobre zdanie. Wielu uważa go za hakera i niebezpiecznego kryminalistę, są też tacy, którzy oceniają go jako intryganta łaknącego sławy. Sam o sobie mówi, że walczy o prawo do prawdy. Wokół niego i jego Wikileaks utworzył się cybernetyczny kult.
- Bezwzględne prawo do prawdy musi jednak podlegać podstawowym prawom etycznym – zauważa Wiktor Świetlik, dyrektor Centrum Monitoringu i Wolności Prasy.
Jego zdaniem Assange powinien się zastanowić nad tym, czy to co zrobił nie było szkodliwe.
Według Marcina Terlikowskiego, z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, jego działanie przyniosło szkodę internetowi, gdyż rządy, także te demokratyczne, mogą chcieć go bardziej kontrolować.
- Może być teraz ciężej patrzeć na ręce urzędnikom – podkreślił.
Po cenzurę sięgają jednak najbardziej państwa niedemokratyczne, jak np. Chiny, Kuba czy Białoruś. Pekin niedawno zablokował hasło Egipt. Przywódcy światowych reżimów zdają sobie sprawę z potencjału, jaki kryje się w sieci. Ludzie mogą wtedy zobaczyć, że tych, którzy myślą jak oni, jest wielu. A to nie podoba się tym, którzy dążą do zatomizowanego społeczeństwa.
Dziś w Jedynce przez cały dzień staramy się odpowiedziec na pytanie, jak internet zmienia świat i jak wpływa na więzy społeczne?
Zapraszamy do słuchania Raportu Jedynki - Ludzie, gospodarka, finanse, media.
(pp)
Aby wysłuchać całą rozmowę, wystarczy kliknąć "Kto się boi internetu?" w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.
Magazynu "Z kraju i ze świata" można słuchać w dni powszednie po godz. 12:05