Siedem komitetów wyborczych zarejestrowało swoje listy do Sejmu w ponad połowie okręgów, co daje im prawo do startu w całym kraju bez konieczności składania dodatkowych podpisów.
Kazimierz Czaplicki powiedział w "Sygnałach Dnia", że do końca nie wiemy, ilu mamy kandydatów na posłów oraz senatorów. 30 sierpnia o północy minął termin nadsyłania zgłoszeń. Teraz zostaną zbadane przez komisje okręgowe, m.in. pod względnem spełnienia warunków ustawowych.
Sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej poinformował, że zarejestrowane zostały 292 listy kandydatów na posłów. Szesnastu listom odmówiono rejestracji, a trzynaście wezwano do usunięcia wady. Na listach zarejestrowanych znajduje się ponad 5 tys. kandydatów na posłów oraz ponad 500 kandydatów na senatorów.
>>>Pełny tekst rozmowy
– Weryfikuje się przede wszystkim to, czy zgłoszenie jest prawidłowe, czy podane zostały wszystkie dane, czy zostały dołączone wymagane dokumenty, oświadczenie o zgodzie na kandydowanie i oświadczenie lustracyjne. Następnie komisja przystępuje do badania podpisów: czy jest ich wymagana liczba i czy zostały prawidłowo złożone – tłumaczy Kazimierz Czaplicki.
W radiowej Jedynce zwrócił uwage, że każdy, kto podpisał się na liście, może spodziewać się telefonu z okręgowej komisji wyborczej z zapytaniem, czy rzeczywiście dokonał takiego podpisu.
Rozmawiał Krzysztof Grzesiowski.
(pp)