- Czytelnicy przyjęli książkę bardzo dobrze, a krytycy kąsali mnie to z prawa, to z lewa, ale nie było w tym złośliwości. Dostało mi się i od prawosławnych i od Żydów. Jeśli chodzi natomiast o katolików, to zachowano się wobec mnie bardzo pozytywnie. Byłam nawet zaproszona do Watykanu na spotkanie intelektualistów i ludzi kultury - mówiła w Jedynce Ludmiła Ulicka.
"Daniel Stein, tłumacz" opowiada historię Żyda chrześcijanina, który w czasie II wojny światowej był kolejno tłumaczem w Gestapo, partyzantem, a na końcu zakonnikiem. Po wojnie próbował natomiast doprowadzić, by możliwe stało się współistnienie chrześcijaństwa z judaizmem.
Swojego bohatera Ludmiła Ulicka wzorowała na prawdziwej postaci - Danielu Rufeisenie, którego pisarka poznała w Moskwie w 1992 roku.
- Pamiętam, że kiedy wszedł do mojego domu, zmieniła się cała atmosfera. To było mocne, ale trudne do określenia przeżycie psychiczne. Można to porównać do sytuacji, w której do twojego domu wszedłby jeden z apostołów. Biło od niego takie jasno światło. Wzbudzał pewien rodzaj zachwytu, a jednocześnie zachowywał się jak hydraulik, który przyszedł coś naprawić - mówiła.
Więcej w nagraniu audycji "Moje książki". Jej tematem była również organizowana w Krakowie akcja wymiany książek "Drugie życie książki".
Rozmawiała Magda Mikołajczuk.
pg