Krzysztof Antkowiak zrobił zawrotną karierę pod koniec lat 80. dzięki piosence "Zakazany owoc" i występom w "Dyskotece Pana Jacka". - Ta piosenka i koncerty i z nią związane nauczyły mnie bardzo wielu rzeczy. Między innymi bardzo dużej pokory do materii muzyki, do koncertowania - podkreślał gość "Muzycznej Jedynki".
Po osiągnięciu pełnoletności Krzysztof Antkowiak próbował kontynuować karierę na własny rachunek, ale dla wielu wciąż kojarzył się z dawnym hitem. Jak stwierdził, nigdy go to jednak nie irytowało. - Zdaję sobie sprawę, że "Zakazany owoc" dla wielu ludzi kojarzy się z fajnym czasem w dzieciństwie czy wieku nastoletnim. Cały czas tego doświadczam, w sklepie czy na ulicy, że dla ludzi to jest coś ważnego. Fajnie, że udało się coś takiego naturalnie zrobić, zapisać jakąś ważną kartę w muzyce.
"Dorosła" płyta Krzysztofa Antkowiaka ukazała się w 1997 roku ("Delfin"). W tym samym roku do kin wszedł również film "Młode wilki 1/2", gdzie nasz gość zagrał główną rolę. Niedługo później pojawiły się sensacyjne doniesienia, że Krzysztof Antkowiak może zastąpić w australijskim zespole INXS zmarłego Michaela Hutchence’a.
- Faktycznie tak było. Koncertowałem wtedy z zespołem DrumMachina, również poza granicami kraju. Akurat w Polsce zjawił się człowiek, który był bliskim przyjacielem zespołu INXS. Powiedział, że idealnie bym do nich pasował. Nic z tego jednak nie wyniknęło, bo chłopaki stwierdzili, że jeszcze na rok albo dwa dadzą sobie spokój z muzyką. Nie mieli ciśnienia, żeby to robić. Dla mnie to było fajne, że się spodobałem - opowiadał.
Zbigniew Zegler (L) i Krzysztof Antkowiak (P)/fot. A. Gralewski
Dziś takiej propozycji Krzysztof Antkowiak już by nie przyjął, bo pracuje nad własnym projektem, wspomnianym już Simplefields. Po 15 latach milczenia znalazł wspólny język z Marcinem Domuratem, gitarzystą i tekściarzem. Przygotowywany na debiutancką płytę materiał w całości będzie śpiewany po angielsku, a kilka utworów ujrzało już światło dzienne.
- Ciężko powiedzieć dlaczego wracam właśnie teraz. To wszystko przebiegało u mnie naturalnie. W międzyczasie cały czas tworzyłem. Często do szuflady, często dla innych – wyznał.
Rozmawiał Zbigniew Zegler.
pg