- Ojciec tak chciał mnie zarazić pasją rodzinnego muzykowania, że posłał mnie do ogniska muzycznego. Stamtąd, już za moją zgodą, trafiłem do szkoły muzycznej i zaczęła się gehenna. Byłem w okresie fantastycznego rozkwitu i bujnego życia młodzieńczego, czyli piłka nożna, koledzy, rower, las. A tutaj trzeba było dojeżdżać pociągiem 20 km do szkoły muzycznej. Do domu wracałem o 20.30. Proszę więc sobie wyobrazić, jak ja strasznie musiałem nienawidzić tej muzyki - wspominał Piotr Polk.
Z czasem, oczywiście, zmienił perspektywę i teraz podkreśla, że to właśnie wtedy wykształciło się w nim poczucie smaku i kultury muzycznej. Już będąc aktorem nagrał dwie płyty ("POLK in LOVE" i "Mój film"), a po drodze założył zespół rockowy. Może również pochwalić się umiejętnością gry na akordeonie, gitarze, perkusji i fortepianie.
Piotr Polk i Sława Bieńczycka/fot. E.Iwanicka/PR
W tej chwili Piotra Polka można oglądać w dwóch telewizyjnych serialach. W "Ojcu Mateuszu" wciela się w postać inspektora Oresta Możejki. Policyjny mundur, który tam przywdziewa czasami ratuje go z opresji w prawdziwym życiu...
- Pewnego razu zatrzymany do rutynowej kontroli drogowej. Podałem dokumenty, a policjant na to: "nie mogę tego przyjąć". Pomyślałem sobie, że jest coś nie tak. Pytam więc dlaczego? A on na to: "bo pan jest wyższy rangą" – opowiadał aktor.
Zabawna anegdota wiąże się również z rolą chirurga Krzysztof Florczyk w serialu "Lekarze". - Odwiedzałem moją mamę w szpitalu i powiem szczerze, że oddziaływanie takich postaci jak policjant czy chirurg jest ogromne. Do tego stopnia, że lekarze na korytarzu mówili mi "cześć". Myślałem sobie "Boże, przecież jestem tu drugi raz w życiu, nie znam go". Ale jemu twarz wydawała się znajoma, a jeszcze jak wcześniej widział mnie w fartuchu lekarskim, a teraz mam na sobie marynarkę, to prawdopodobnie przyszedłem do pracy - mówił z uśmiechem.
Posłuchaj całej rozmowy Sławy Bieńczyckiej z Piotrem Polkiem.
pg