Trwają święta. Wydaliśmy bardzo dużo pieniędzy. Nie zwracamy jednak uwagi, że dla wielu te wydatki nie są radością, lecz problemem, bo duża część Polaków jest uboga.
Zdaniem Piotra Brody-Wysockiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego społeczne przekonania o ubóstwie hołdują tradycjnym sterotypom. - Są ubodzy, którzy zasługują na pomoc, i ubodzy, którzy "sami są winni swojej sytuacji" - powiedział w "Popołudniu z Jedynką". Zgodnie z tymi przekonaniami narkomani, osoby podlegające patologiom, recydywiści, bezdomni zasługują na naszą pomoc jedynie na tyle, by nie umarli z głodu. - Najchętniej byśmy ich nie oglądali - wyjaśnił Wysocki. Na pomoc zasługują natomiast te kategorie osób, które, naszym zdaniem, same sobie nie przysporzyły kłopotów. Pierwsze miejsce zajmują dzieci, zwłaszcza chore. - Na te osoby jesteśmy w stanie spojrzeć łaskawym okiem, a nawet zorganizować pomoc - dodał Wysocki.
Artur Satora przypomniał, że w 2011 roku GUS badał społeczeństwo i wydał opracowanie pt. "Różne oblicza polskiej biedy”. - Ubóstwo podzielono w nim na trzy rodzaje: dochodowe, z warunków życia oraz nieumiejętności dostosowania swoich wydatków do przychodów - powiedział Satora. - Badania pokazały, że niedotknięte żadną z tych trzech form ubóstwa jest nieco ponad 70 procent społeczeństwa. Przynajmniej jedną z nich dotkniętych jest prawie 28 procent Polaków - podkreślił.
Natomiast zdaniem profesora Szarfenberga komplikowanie spraw związanych z ubóstwem nie służy myśleniu w kategoriach politycznych - Byłoby lepiej gdyby UE uzgodniła jedną definicję ubóstwa, którą posługiwałyby się wszystkie kraje - podsumował.
Posłuchaj Debaty Jedynki "Mam swój rozum". Z profesorem Ryszardem Szarfenbergiem (Uniwersytet Warszawski), Arturem Satorą (Główny Urząd Statystyczny) i Piotrem Brodą-Wysockim (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) rozmawiała Zuzanna Dąbrowska.
tj