- Tak zwany "czynnik ludzki" odgrywa dużą rolę w tego typu sytuacjach - podkreśla Bernard Debich.
Karambol na S8 - tu czytaj więcej >>>
- Z tego co wiem o tej konkretnie akcji, to zbyt często zmieniali się kierujący medycznymi działaniami ratunkowymi na miejscu zdarzenia - uważa ekspert. Jak dodaje, najważniejszym ogniwem w takim wypadku jest dyspozytor. To on wyraża zgodę na zmianę kierownika akcji ratunkowej. - Warunkiem jest stały kontakt z kierownikiem zespołu działającym na miejscu zdarzenia. (...) Czy tak było w tym przypadku? Trzeba to sprawdzić - mówi gość "Popołudnia z Jedynką".
Jego zdaniem do takiej akcji najpierw powinni na miejsce dotrzeć strażacy. Tymczasem jako pierwszy przybył zespół podstawowy z ratownikami medycznymi, a dopiero potem zespół specjalistyczny z lekarzem. Pojawił się problem, kto ma kierować działaniami.
Ekspert zwraca też uwagę, że wpływ na przebieg akcji ratowniczej miała również fatalna pogoda, a zwłaszcza bardzo gęsta mgła w miejscu, gdzie doszło do wypadku.
Sztuczna mgła? >>>
- Cały system informatyczny wspomagający działanie dyspozytora znajduje się w budowie i ma być w pełni dostępny do końca tego roku, przynajmniej takie są plany - mówi Bernard Debich. - Obecny system ratownictwa medycznego jest na granicy wydolności, ale to temat na odrębną rozmowę. (...) Natomiast z pewnością czekamy na obiecany system informatyczny wspierający pracę dyspozytora - podkreśla gość Jedynki
Rozmawiała Kamila Terpiał-Szubartowicz.
mc, pg