Zgodnie ze słownikiem języka polskiego PWN "hańba" oznacza "niegodne postępowanie przynoszące ogólne potępienie i pogardę". Jest także hańba "ujmą na honorze". Słowo to wiąże się z ostrą oceną etyczną i moralnym oburzeniem, towarzysząc pojęciom "niesławy", "wstydu", "dyshonoru", "zmazy".
- Hańba była związana z ustrojem stanowym i oznaczała poniżenie społeczne - tłumaczył w Dwójce prof. Radosław Pawelec. Hańbą mogła się okryć przede wszystkim szlachta, która, jako stan wyższy, miała przypisywaną cześć i honor z urodzenia. - Słowa hańba padało np. w stosunku do rycerza, który uciekł z pola bitwy. I tak hańbą okryli się rycerze pod Pilawcami, którzy to uciekli przed Kozakami jeszcze przed rozpoczęciem walki. Wydarzenie to nazywano "hańbą plugawiecką".
Co ciekawe, wbrew temu co pisał Sienkiewicz, hańbą w dawnych czasach nie okrywała się kobieta, która została zgwałcona. - Jest taka scena w "Ogniem i mieczem", kiedy Bohun staje do pojedynku z Wołodyjowskim, a Zagłoba przed walką chce wiedzieć, czy on już "skonsumował" Helenę. Zagłoba mówi: a jeżeliś już ją pohańbił, to niech schronienie znajdzie w klasztorze - przytaczał gość "Sezonu na Dwójkę". Zdaniem prof. Pawelca Sienkiewicz w tym przypadku przeniósł wartości z jego epoki w czasy naszych przodków. - Nie ma takich kontekstów, które wskazywałyby, że w czasach Wołodyjowskiego gwałt "hańbił" kobietę - zwracał uwagę.
Audycję przygotowała Małgorzata Tułowiecka.