Logo Polskiego Radia
Jedynka
Ula Czerny 06.11.2011

Jak feniks z popiołów. O miastach, których miało już nie być

Warszawa, Berlin, Wrocław, Drezno, Hiroszima i Kaliningrad - czym się kierowano, stawiając od zera, na ich gruzach, zupełnie nowe metropolie?
Kościół św. Augustyna i ruiny getta warszawskiego w 1945 rokuKościół św. Augustyna i ruiny getta warszawskiego w 1945 rokuźr.wikipedia commons
Posłuchaj
  • Jak feniks z popiołów. O miastach, których miało już nie być
Czytaj także

Na początku XX wieku funkcjonowała modernistyczna utopia, marzenie architektów o czystej przestrzeni, na której można by wykreować zupełnie nowe miasto. Kierowano się także wymyślonym przez Le Corbusiera pojęciem "urbanistycznej chirurgii", czyli usuwania tego wszystkiego, co w mieście wydaje się chore, a za taką złą tkankę uważano XIX-wieczną architekturę.

II wojna światowa stworzyła tragiczną sytuację, w której ta wizja miała szansę realizacji. Jedno z najsłynniejszych zdjęć wojennej zawieruchy wykonano w Warszawie, z pokładu niemieckiego samolotu. Przedstawia teren, na którym znajdowało się zrujnowane przez Niemców getto. Z ogromnej połaci białego pyłu wystaje jedynie iglica spalonego kościoła Św. Augustyna.

Znamy wcześniejsze przypadki miast, które otarły się o urbanistyczną śmierć, ale sytuacja, w jakiej znalazły się w 1945 roku Warszawa, Berlin czy Kaliningrad, była wyjątkowa. Zmieniający się ustrój polityczny poprzez architekturę chciał wyrazić zupełnie nową tożsamość.

– W przypadku stolicy chodziło o promowanie Warszawy oświeceniowej. To był ideał komunistów związany z pewnymi przesłankami filozoficznymi – opowiada w Jedynce prof. Marta Leśniakowska z Instytutu Sztuki PAN. – W przypadku Gdańska chodziło o całkowite wyrugowanie śladów niemieckości i wprowadzenie elementów tzw. polskiego Gdańska.

Kuriozalna sytuacja miała miejsce w Łodzi, gdzie w siatkę urbanistyczną na siłę wtłoczono starówkę. Miała budować taką fikcyjną genealogię klasy robotniczej. W mieście, które nigdy wcześniej nie miało takiej zabudowy!

Dziś miasta rekonstruuje się z zachowanych fotografii oraz obrazów i – jak mówi w programie "Człowiek i nauka" krytyk architektury Jarosław Trybuś – tworzy się coś na kształt "trójwymiarowej fotografii".

Powstają pomysły kuriozalne, jak plan odbudowania Pałacu Saskiego w Warszawie, który zająłby teren starego parku. W Berlinie zburzono już modernistyczny Pałacu Republiki, by przywrócić na to miejsce zamek. Niewielu z żyjących pamięta jego wygląd. Powstaje pytanie, jaki w tej chwili ma sens dokonywanie takich rekonstrukcji? Czy faworyzowanie przeszłości i wskrzeszanie przedwojennych elementów siatki urbanistycznej nie hamuje teraz trochę rozwoju wielkich miast?

usc