Dom pani Natalii Drewnowski z II Kolonii k. Mallet powstał z połączenia dwóch budynków - do starszego dobudowano po prostu nowszy. Pani Natalia (ur. 1944) wspominała swoje wesele, opowiadała m.in. o zwyczajach bożonarodzeniowych wśród kolonistów - w wielu polskich domach w Brazylii na Wigilię przygotowuje się 9 potraw! Nie zabrakło też historii o zwyczajach wielkanocnych i... ziołolecznictwie!
- Tam za tą górą się urodziłam. Jo miałam rok, jak przyszlim tutaj mieszkać. Nigdy nie godały nasze ojce, skąd przyjechały… Kiedyś to tak jakoś nie gadały do dzieci, jak teraz…
Nasza rozmówczyni pamięta jednak opowieści, jak ojce przyjechali do Brazylii jako bardzo biedni ludzie. Do Brazyli „przyjechali okrętem”, a tu – do kolonii – przyszli. Byli tu wówczas tylko Indianie. Nowi przybysze i starzy mieszkańcy tych terenów nie rozumieli się za grosz. Ale podobno zatargów nie było. „Oni bojeli się białych. Tamci ustąpiali. To jeden drugiemu ustąpiał”. W końcu dochodziło do wymiany międzykulturowej – małżeństw między Polakami, a Indianami.
Pani Natalia poznała swojego męża jeszcze jako nastolatka. „Chodzilim po balach”, tłumaczyła. A bale były na koloniach, grane przede wszystkim na skrzypcach i na bębnie. W domu pani Natalii nadal taki bęben wisi na ścianie.
- Na moim weselu to sąsiady grały. Moje wesele to tylko była kolacja, drużby i później bal. Na moje wesele zabiły świniaka, zrobiły kiszków, kiełbasy i chleb. Tylko to. Tera to rozmaitości naszykują – wspominała nasza bohaterka.
Na stole pani Natalii wciąż można spotkać polskie jedzenie: chleb razowy, gołąbki, pierogi z serem. Za to w Wigilię w domu Drewnowskich je się nie 12, a 9 potraw: pierogi, ryż, kartofle… wymieniała pani Natalia. Dlaczego dziewięć? Bo „tak nauczyli ojce”. Ojciec – jako najstarszy – zawsze zaczynał Wigilię pacierzem. Choinka stała do Trzech Króli. Ustrojona „bolasiami” i ozdobami zrobionymi przez mamę pani Natalii.
- A w niedzielę, we Wielkanoc, to mama zawsze upiekła szynkę ze świnioka, chleb. W święconce były jajka, masło, syr, krzan też. Wino. Pisanki też! Piałam woskiem! – chwaliła się Natalia Drewnowski.
Rozmówczyni Magdaleny Tejchmy wspominała także, czym leczono się, gdy w okolicy nie było lekarza. Ważną rolę odgrywały rośliny – z nich robiło się napary na różne bolączki. Na przykład maruna (podobna do polskiego rumianku) przeciwdziałała bólowi brzucha.
***
Tytuł audycji: Źródła
Prowadziła: Magdalena Tejchma
Data emisji: 1.02.2024
Godzina emisji: 15.15