ZOBACZ WIDEO
[YouTube Dwójki]
Nie do końca wyszło
Miał zostać kimś w rodzaju Chopina w połączeniu z Rubinsteinem, obaj wszak byli idolami jego młodości. Nie do końca się to udało - trochę przez mamę, trochę przez brak koncentracji na ćwiczeniach.
- Grałem muzykę rozrywkową, dlatego że moja mama znała wszystkie przedwojenne tanga, slow-foxy i walce, i jak ćwiczyłem swoje wprawki: etiudy i inne Bachy, to mama w drugim pokoju śpiewała piosenki przedwojenne - wspominał kompozytor. - Jednym uchem łapałem te melodie, a za jakiś czas - ku zdumieniu mamy - zacząłem to grać. Pierwsza moja szkoła pisania piosenek to są śpiewania mojej mamy - nie krył Włodzimierz Korcz. - Na bazie tego zacząłem pisać sam.
Nic na to nie wskazywało
Łódź lat 60., raczej szara i biedna, była miejscem studenckich i sercowych zmagań przyszłego kompozytora. Ona mieszkała na poddaszu, on ją wieczorami odprowadzał, taszcząc siatkę ze skryptami. Nic nie wskazywało, że coś z tego będzie. No, może poza kilkoma wschodami słońca, która zastały ich rano na klatce... - Do tej pory nie wiem, o co chodzi, co ona we mnie zobaczyła? - żartował. - Coś jednak zobaczyła i dzięki temu mam najpiękniejszą żonę na świecie.
Za prosta, za banalna
Tą wnikliwą obserwatorką była znakomita aktorka Elżbieta Starostecka, która przez kilkadziesiąt lat wspólnego życia zaśpiewała tylko jeden przebój skomponowany przez męża. - Muzyczka banalna, tekścik banalny Jan Zalewski napisał. Mnie się wydawało, że to dobra, prosta rzecz, żeby ludzie się uśmiechnęli. I tyle.
Utwór "Za rok, może dwa", choć mało wymagający, miał jednak spory potencjał. - Okazało się, że w pewnym momencie kilka największych gwiazd estrady prosiło mnie, czy może nagrać tę piosenkę. Elżbieta się wstydziła - opowiadał Włodzimierz Korcz. - Ale jak kilka gwiazd się zgłosiło...
Występ z orkiestrą Rachonia
- No i wyszła, i nagrała za pierwszym razem. Byłem zszokowany, nie było takich rzeczy jak poprawiacze wysokości dźwięku, zaśpiewała i okazało się, że jest dobrze - wspominał. - Pamiętam jej pierwszy występ z orkiestrą Rachonia. Byłem za sceną, patrzyłem od dołu, ona miała długą suknię i nie mogłem się nadziwić, dlaczego ta suknia drży. A to ona cała drżała ze strachu, czy da radę - opowiadał nasz gość. - Ledwo to zaśpiewała i już bisowała trzy razy - piosenkę, której nikt nie znał.
57:16 2022_08_27 11_59_50_PR2_Mazurek_Slucha.mp3 Rozmowa z Włodzimierzem Korczem (Mazurek słucha/Dwójka)
***
Tytuł audycji: Mazurek słucha
Prowadził: Robert Mazurek
Gość: Włodzimierz Korcz (pianista, kompozytor)
Data emisji: 27.08.2022
Godzina emisji: 12.00