"Jest wiele zdjęć, które pozwalają nam zejść na ziemię", mówi jeden z bohaterów filmu, varsavianista Zygmunt Walkowski, który w waszyngtońskich archiwach odnajduje zdjęcia lotnicze Warszawy. Te zdjęcia odkrył w 2004 roku - pochodziły z archiwów Luftwaffe, które przejęli Amerykanie po zdobyciu Berlina. Przez dziesiątki lat leżały nierozpakowane w paczkach. Ostatnio są stopniowo digitalizowane i stają się dzięki temu dostępne.
Zdjęcia są pedantycznie opisane: data, miejsce a nawet godzina zrobienia fotografii. Zdjęcia oferują niezwykłą ilość szczegółów – były robione najnowocześniejszym wówczas na świecie szerokoformatowym aparatem firmy Zeiss. W filmie zobaczyć można wiele nieznanych dotąd fotografii niemieckich, od końca lat 30. do końca wojny. W filmie występuje między innymi pilot Luftwaffe, który te zdjęcia wykonywał. Po kampanii wrześniowej przerzucono go do Francji i tam szkolił kolejnych pilotów samolotów rozpoznawczych...
- Jechaliśmy do Warszawy, ale nie wiedzieliśmy, że to Warszawa – wspomina Mathias Schenk, który jako 18-latek wcielony został w 1944 roku do batalionu saperów szturmowych Wermachtu. Ranny, został uratowany przez polskich chłopów...
Po blisko siedemdziesięciu latach uczestnicy tamtych wydarzeń nie są w stanie o nich opowiadać bez emocji. Dla nich te doświadczenia nigdy nie staną się historią, podręcznikową opowieścią o wielkich mechanizmach dziejów.
- Starałem się skupić na tym, co ci ludzie przeżywali. Mieli wówczas po 15-16 lat... - mówi reżyser Michał Nekanda-Trepka. Film będzie można obejrzeć 21 sierpnia w TVP 2.
Z reżyserem filmu "Zejść na ziemię" rozmawiała Katarzyna Nowak.