- Bardzo sie cieszę, że mój film będzie pokazywany w Cannes, długo czekałem na tę decyzję - przyznaje Tomasz Siwiński, reżyser. - Film został zrealizowany na początku 2013 roku. Od tamtego czasu napięcie zdążyło opaść, więc ta decyzja była miłą niespodzianką.
Tydzień Krytyki na Festiwalu w Cannes (Semaine de la Critique) to najstarsza, obok Konkursu Głównego, sekcja konkursowa festiwalu. To właśnie dzięki niemu swoja karierę rozpoczęło wielu cenionych reżyserów m.in. Bernardo Bertolucci, Wong Kar Wai, Guillermo del Toro, Kevin Smith, François Ozon czy Gaspar Noé. Być może będzie też szansą dla Tomasza Siwińskiego, by dołączył do tego grona. - Moim celem jest robienie filmów długometrażowych. Nie jestem twórcą, który koncentruje swoją uwagę na krótkich metrażach, choć rozumiem takie podejście - mówi reżyser. - Chciałbym, żeby "Niebieski pokój" był trampoliną do pracy przy długim metrażu.
Podczas Tygodnia Krytyki prezentowane są debiuty lub drugie filmy reżyserów. W przypadku gościa "Stacji Kultura" mówimy o trzecim obrazie. - To trochę skomplikowana sprawa, bo dwa moje pierwsze filmy powstały na studiach, a debiutem określa się pierwszy film po skończeniu szkoły - wyjaśnia i zdradza, że "Niebieski pokój" jest też pierwszym, przy którym współpracował z grupą ludzi. Wcześniejsze zrealizował sam.
Film Tomasza Siwińskiego stworzony został w technice animacji malarskiej, w której każda klatka obrazu malowana jest na szkle. W ciągu jednej minuty filmu mamy 12 lub 24 klatki, w związku z tym 60 sekund filmu realizowane było przez średnio miesiąc.
Impulsem do powstania tego obrazu był sen reżysera. Dziś, jak przyznaje gość Czwórki, zostało z niego niewiele, o czym jest "Niebieski pokój" dowiesz się słuchając rozmowy ze "Stacji Kultura".
(pj/kd)