Jarek Śmietana to na polskiej scenie jazzowej człowiek - instytucja. Pytanie: Jazzowa gitara? Odpowiedź: Jarek Śmietana. Jednak nawet najpłodniejszy muzyk, a naszego bohatera do tego grona na pewno można zaliczyć, jest bowiem autorem ponad dwudziestu albumów, zadaje sobie pytania o to, co zrobić by kolejne krążki zdobyły uznanie publiki. Nikt nie lubi w końcu odgrzewanych kotletów. Stąd jazzmani nieraz starają się otwierać na inne gatunki muzyczne, by tam szukać inspiracji, a przy tym przyciągnąć nowych słuchaczy (niestety, historia tego gatunku udowadnia, że często przynosi to bardzo marne efekty i obniża poziom tworzonej muzyki). Jim Hendrix jest na tyle wyrazistą postacią, że umieszczenie jego nazwiska na okładce płyty na pewno przyciągnie nie jedno spojrzenie. Choć tylu już muzyków oddawało hołd temu mistrzowi gitary, to tak jak ma to miejsce w przypadku kolejnych jazzowych interpretacji Chopina, chyba nigdy nie dojdzie do wyczerpania materiału.
Założyciel Extra Ball do zespołu w składzie: Wojtek Karolak, Paweł Mąciwoda i Krzysztof Dziedzic dołączył Nigela Kennedy’ego i Macieja Sikałę, dokonał selekcji rozpoznawalnych utworów Hendrixa, poddał je jazzowej obróbce i … zaśpiewał. Po pierwsze, trzeba sobie jasno powiedzieć, ta płyta niewiele ma wspólnego z jazzem, jest w większości rockowa, trochę bluesowa, z naleciałościami country. Interpretacje utworów są muzycznie proste, gra podporządkowana jest wokalowi, improwizacja została sprowadzona do minimum, zaproszeni goście nie wnoszą się zaś na poziom, do którego zdążyli nas przyzwyczaić. Mnie propozycja Śmietany zupełnie nie przekonuje… choć zapewne liczni jego miłośnicy z chęcią sięgną po "Psychadelic", gdyż jedno trzeba artyście przyznać, bardzo odmienił oblicze zespołu. Dla zakochanych w rocku lat 60. krążek ten także może stanowić ciekawą propozycję. Ja, osobiście, wolę zdjąć z półki "Speak Easy", czy "Sound & Colours". Ostatnimi czasy wyszło sporo niejazzowych płyt jazzowych gwiazd, jak choćby "Piety Street" Scofielda czy "Aurora" Cohena. Ich autorzy traktują je jako formę odprężenia. Ciekawe jak swoją ostatnią płytę traktuje pan Śmietana? Czy jako przystanek w podróży, czy raczej jako odnalezienie się w nowym środowisku. Mam nadzieję, że kolejnym krokiem nie będzie jazzowe przerabianie hitów Jacksona, czy kontynuowanie współpracy z raperami.
Olga Spasojewska