Nowe wytyczne każą Włochom wciąż posiadać przy sobie tzw. autocertyfikat, z adresem zamieszkania i celem podróży. Dozwolony jest przejazd do pracy czy lekarza, albo związany z uprawianiem sportu lub odwiedzinami krewnych. I tu pojawiają się różne interpretacje słowa "krewny".
Iskierka nadziei we Włoszech. Liczba zmarłych z powodu COVID-19 najniższa od marca
Zdezorientowane społeczeństwo
Jedni utrzymują, iż chodzi o każdego członka rodziny. Inni, powołując się na kodeks cywilny, twierdzą, że chodzi tylko o krewnych pierwszego i drugiego stopnia. Głos zabierają też żyjący w związkach nieformalnych, pytając, czy rodzice partnera to też krewni. Wyczekiwana przez wielu rezygnacja z części ograniczeń, w rzeczywistości zdezorientowała wielu Włochów. Nie mają pewności, co oznacza konieczność noszenia maseczek "w dostępnych publicznie miejscach zamkniętych, w których nie można zagwarantować zachowania odpowiedniej odległości".

Właściciele dwóch i więcej domów nie wiedzą, czy teraz już będą mogli spędzać w nich dowolnie czas, czy nie. W najnowszym dekrecie nie ma już zapisu o zakazie, ale też nie wiadomo, czy w tym przypadku nie obowiązuje zapis z dekretu poprzedniego. Włosi pokładają nadzieję w okólnikach, które winny ukazać się zanim dekret zacznie obowiązywać, czyli przed 4 maja.
dn