Dr Grażyna Bastek zwraca uwagę, jak nietypową jest wymowa tego obrazu. - Zazwyczaj przedstawiano Dawida jako triumfującego; na tym płótnie, natomiast, wydaje się smutny. Jakby współczuł Goliatowi... W ogóle atrmosfera całego dzieła przeraża posępnością, a najważniejszym elementem jest - głowa Goliata... ociekająca krwią, patrząca pustymi oczodołami, w których jak gdyby jeszcze tliło się życie... - Dr Bastek dodaje, że dzieło jest statyczne, nie widać na nim żadnego ruchu - w przeciwieństwie do dwóch innych obrazów na ten sam temat, które Caravaggio namalował znacznie wcześniej.
- Wydaje się, że w postaci Goliata malarz sportretował... samego siebie, jako Dawida zaś przedstawił Cecca del Caravaggio - chłopca, który był jego asystentem i, najprawdopodobniej, kochankiem - zdradza dr Grażyna Bastek. Zauważa też, że na mieczu, który trzyma Dawid wyryte są litery odczytywane dziś jako pierwsze litery słów maksymy św. Augustyna "Pokora pokonała skruchę". - Nie tylko zatem sam obraz, lecz także pewne jego elementy są świadectwem walki Caravaggia o to, by przebaczono mu jego awanturniczą przeszłość. Składając tego rodzaju błaganie, artysta jakby dokonywał aktu zabójstwa samego siebie - uważa dr Bastek.
Kiedy mogło powstać to, przeznaczone dla kardynała Borghese, dzieło? Dr Grażyna Bastek przypuszcza, że Caravaggio mógł namalować je w roku 1609 - na rok przed śmiercią. - Ułaskawienie, o które nieustannie zabiegał, ostatecznie otrzymał i w roku 1610, drogą morską, wyruszył z Neapolu do Rzymu; podczas tej podróży zmarł. W chwili śmierci miał przy sobie trzy obrazy, które chciał ofiarować kardynałowi Scipione - opowiada dr Bastek.
Audycję przygotował Michał Montowski