Miedzy Halloween a Bożym Narodzeniem, w czwarty czwartek listopada, Amerykanie świętują swój najważniejszy dzień w roku.
- Jest to święto wszystkich Amerykanów, bez względu na pochodzenie, religię i rasę, przybiera ono formę spotkań rodzinnych – powiedział Agacie Kasprolewicz prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista.
Głównym elementem jest ucztowanie przy suto zastawionym stole. Najważniejszy jest oczywiście indyk, podawany z żurawiną, puree, a na deser ciasto z dyni, z dużą ilością bitej śmietany. Wielu Amerykanów uważa, że po dziękczynnym obiedzie nie trzeba jeść przez cały tydzień.
Najbardziej zadowolona z przychodów jest branża drobiarska. Indyki zaś czeka niezbyt ciekawy los. Poza jednym szczęśliwcem, który zgodnie z tradycją jest ułaskawiany przez prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Fortuny zbijają też linie lotniczce i transportowe, bo w tym czasie Amerykanie podróżują najwięcej w całym roku. Producenci balonów, chorągiewek i kolorowych kostiumów, także zaliczają ten dzień do wyjątkowo udanych. Właśnie dziś, przez ulice Nowego Jorku, przejdzie największa w USA parada, której motywem przewodnim będzie Kung-fu Panda.
(pp)