W latach komunizmu Radio Wolna Europa było najczęściej słuchanym w Polsce – pomimo zagłuszania przez specjalne służby PRL - radiem zza żelaznej kurtyny. Dzięki jego audycjom nadawanym z Monachium, od 3 maja 1952 roku, Polacy w kraju i za granicą mieli dostęp do rzetelnych i prawdziwych informacji na temat tego, co faktycznie dzieje się nad Wisłą i na całym świecie. Przez cały okres swojego istnienia rozgłośnia miała dostęp do najnowszych technologii radiowych.
- Sprzęt był na najwyższym ówczesnym poziomie i wiele się nie różnił od wyposażenia, które było stosowane w Polskim Radiu – mówił Andrzej Rafa, realizator dźwięku. - Korzystaliśmy z urządzeń analogowych. Podstawowym wyposażeniem studia była konsoleta Studer, do tego były stacyjne magnetofony również marki Studer – opowiadał.
Podstawowym narzędziem pracy reporterów RWE był magnetofon, taśma, klej i specjalny nożyk, o czym w audycji wspominał były szef Warszawskiego Biura RWE, Andrzej Mietkowski.
- Nagrywano na taśmach i montowano na taśmach zlepiając je białym przylepcem. Nożykiem wycinało się niepotrzebne fragmenty. W latach 70. pojawiły się magnetofony kasetowe wysokiej klasy. Montaż znów odbywał się na taśmach klasycznych. Kopiowało się nagranie z kasety na taśmę i tam dopiero obrabiano dźwięk – wyjaśniał.
Choć technologia w studiach RWE pozwalała na transmisję audycji na żywo, to większość z nich była nagrywana wcześniej i odtwarzana z opóźnieniem. Aby dowiedzieć dlaczego, posłuchaj nagrania audycji.
Zachęcamy do posłuchania historycznych audycji z archiwum Radia Wolna Europa, które znalazły się w specjalnym serwisie Polskiego Radia.