Młody, niemiecki artysta Nikolas Roy pojawił się w Katowicach by stworzyć Public Painting Machine, czyli wyjątkową konstrukcję do malowania. W pomieszczeniu, które do tej pory stało puste, przy ulicy Pocztowej w Katowicach, Nikolas zamontował swój sprzęt - mnóstwo sznurków i sztalugę malarską. A przed witryną lokalu zawieszone zostały trzy sznurki: jeden by można było maczać pędzel w farbie, a dwa pozostałe, by można było tym pędzlem kierować i malować po płótnie.
- Uciekam przed szufladkowaniem. Na swojej stronie zamieściłem informację, że jestem wynalazcą rzeczy niepotrzebnych, ale do tego też nie przywiązuję wielkiej wagi, ale jest dla mnie wygodne - mówi Nikolas Roy. - Lubię Polskę i chętnie tu przyjeżdżam. Podróżuję zwykle tam, gdzie jestem zapraszany. Kolejny przystanek to Nowa Zelandia- dodaje.
Nikolas zaczął bardzo wcześnie swoje eksperymenty. Jego pierwsze instalacje miały za zadanie odgrodzić go od brata. Sam stworzył system alarmowy, którym zabezpieczył swój pokój, by brat mu tam nie wchodził.
- Poraz pierwszy prąd poraził mnie gdy miałem 5 lat od tamtego czasu sporo się nauczyłem - śmieje się Nikolas Roy.
A jakie wrażenie na uczestnikach Katowice Street Art Festival wywarła praca Nikolasa Roy'a dowiesz się słuchając załączonej rozmowy Kuby Kukli z artystą ze "Stacji Kultura".
(pj)
Katowice Street Art Festival odbył się pod patronatem Czwórki.