Logo Polskiego Radia
Czwórka
Paulina Jakubowska 02.07.2013

Warszawą na wczasy

Namioty, komary, Maluchy i lody Babino - to w nich kryje się czar dawnych wakacji. W Czwórce odkrywamy tajemnice dawnych "wczasów pod gruszą".
Dworzec w Zielonej Górze na przełomie lat 60. i 70.Dworzec w Zielonej Górze na przełomie lat 60. i 70. źr. Wikipedia/public domain/Cz. Łuniewicz
Posłuchaj
  • Jak i czym podróżowało się w czasach PRL-u - materiał z Czwórkowego cyklu "Wczasy pod gruszą" (Stacja Kultura/Czwórka)
Czytaj także

Większość z nas lubi wracać we wspomnieniach do dawnych lat, czasów dzieciństwa i beztroski, kiedy jeździło się na wakacje pod namiot lub z przyczepą, brodziło w jeziorze, jadło lody Bambino. Było fajnie, ale szczytem marzeń był wyjazd do Bułgarii, oczywiście do Złotych Piasków.

Przed 1989 rokiem o połączeniach lotniczych tylko marzyliśmy. Wsiadało się w 5 osób do jednego samochodu, często Malucha i jechało w siną dal.

- Pierwszy nasz wyjazd to była wyprawa starą Warszawą - Izabela Skrybant z Tercetu egzotycznego. - To był wspaniały samochód, niczym nie odbiegał od Lincolna, choć trochę baliśmy się czy dojedziemy, bo się trochę rozsypywał - wspomina z uśmiechem. - A drugi wyjazd był już moim Wartburgiem, na którego dostałam specjalny przydział -dodaje.
W czasach peerelu dużo podróżował też Andrzej Rosiewicz, artysta estradowy. - Jak żeśmy ze Skaldami jeździli to siedziała taka grupa z tyłu z różowymi twarzami  i krzyczeli "Spo-żyw-czy!" - opowiada.

Ciekawe podróże odbywano, jak już się udało wyjechać, do Stanów Zjednoczonych. A trzeba dodać, że podróż na statku Batory trwała dwa tygodnie.
(pj)