W listopadzie 2012 roku gość Czwórki poddał się operacji oraz długoterminowemu leczeniu metodą chemioterapii. Przez cały ten okres nie poddał się i aktywnie walczył z chorobą. Codziennie trenował, uprawiał narciarstwo, biegał po Tatrach, wspinał się, jeździł na motocyklu. Podjął też współpracę z fundacją "Rak'n'roll".
ZOBACZ: Rak to nie wyrok!
25 czerwca odbyła się premiera filmu dokumentalnego na jego temat. W Czwórce wyjaśnił, dlaczego zdecydował się zostać bohaterem takiej produkcji. - Pomyślałem, że to dobra okazja, by wnieść trochę świeżości i ruszyć z tematem uświadamiania ludzi, czym jest choroba i jak z niej wyjść. Sporo czasu spędziłem w szpitalu, co mnie mocno zmobilizowało do tego, żeby pokazać innym, że nawet będąc uwikłanym w tematy nowotworowe pokazać ludziom, że można się ruszać, trzeba coś robić - powiedział.
Styrczula-Maśniak od zawsze był osobą niezwykle aktywną. Jak wspomina, tylko przez krótki okres po usłyszeniu o tym, że zmaga się z chorobą, na tyle podupadł na duchu, by odsunąć się od sportu. - Szybko jednak się otrząsnąłem i poszedłem znów po bandzie. Sport to jest niesamowite doświadczenie, dawka adrenaliny i nie mogłem długo bez niego wytrzymać.
PRZECZYTAJ: Rak nikogo nie oszczędza
Urodził się w górach, tam żyje i właśnie one są największą fascynacją gościa "Poranka OnLine". Bez jazdy na nartach, wspinaczki, ale też zwyczajnych spacerów, nie wyobraża on sobie życia. W trakcie choroby również one dawały mu wsparcie i były specyficzną ostoją. - Tam głowa odpoczywa i człowiek czuje się zupełnie inaczej. To niepowtarzalne uczucie, nie można go porównać z czymkolwiek innym. Góry pozwalają człowiekowi poczuć pokorę, ale też znaleźć siłę do walki - przekonuje.
Zapraszamy do wysłuchania zapisu rozmowy z gościem.
ac/pj