- Na typ etapie trwania epidemii SARS-CoV-2 nie możemy powiedzieć, że rozstaliśmy się z wirusem, a wirus powiedział "do widzenia" i po prostu zniknął. W dalszym ciągu jest w populacji i w związku z tym w pomieszczeniach, gdzie przebywa dużo ludzi na małej przestrzeni, np. w sklepach, możliwość transmisji jest o wiele większa niż na otwartych przestrzeniach. Stąd też stosowanie masek w sklepach czy aptekach ma sens - tłumaczy prof. Maria Gańczak, kierownik Katedry Chorób Zakaźnych na Uniwersytecie w Zielonej Górze.
Zgodnie z przepisami od 30 maja nie musimy nosić maseczek w przestrzeni publicznej, jeżeli zachowujemy dwumetrowy dystans od innych osób. Nakaz noszenia maseczek obowiązuje jednak w sklepach, kościołach, urzędach czy środkach komunikacji publicznej.
Co z rękawiczkami?
Prof. Maria Gańczak przypomina, że wirus rozprzestrzenia się nie tylko drogą kropelkową, ale również w pewien sposób przez nasze ręce. - W supermarkecie może przebywać bardzo wiele osób w ciągu całego dnia. Są to setki klientów, którzy na różnym etapie dotykają towaru. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy rzeczywiście te ręce zdezynfekowali. Ostrożniej będzie nosić rękawiczki, które zdejmujemy po wyjściu ze sklepu albo dokonać dezynfekcji rąk - dodaje.
Marek Posobkiewicz potwierdza, że częste mycie dłoni i ich dezynfekcja minimalizuje ryzyko zakażenia się koronawirusem. - Jeżeli ktoś będzie długi czas w rękawiczkach i będzie dotykał twarzy tymi rękawiczkami czy poprawiał maseczkę, to jest to zachowanie ryzykowne i w ten sposób możemy przenieść wirusa do naszego organizmu - zaznacza.
***
Tytuł audycji: Ekspres Jedynki
Goście: prof. Maria Gańczak (kierownik Katedry Chorób Zakaźnych na Uniwersytecie w Zielonej Górze), Marek Posobkiewicz (główny inspektor sanitarny MSWiA)
Data emisji: 3.06.2020
Godzina emisji: 15.44
DS