Logo Polskiego Radia
Polskie Radio
Ewa Dryhusz 30.11.2011

Nieśli ciało chłopca na drzwiach

Relacja Edmunda Peplińskiego, mieszkańca Gdyni.

Potworne wrażenie na mieszkańcach Gdyni sprawiła noc ze środy na czwartek. Ulicą Świętojańską w dół, w stronę portu, długo w noc jechał ciężki sprzęt wojskowy. Ulice się trzęsły, domy się trzęsły; czołgi, transportery, ciężkie wojskowe wozy – to wszystko huczało, robiło olbrzymi hałas i tak przez wiele godzin.

( …) W późniejszych godzinach, około godziny 10 szedł następny pochód. Ten z chłopcem na drzwiach. Niesiono przed nim pokrwawioną biało-czerwoną flagę, długą tak, że sięgała w poprzek od chodnika do chodnika. Na zdjęciu jej nie widać, bo niesiono ją kilkanaście metrów z przodu, a ja czekałem na ten zasadniczy moment, żeby chłopca mieć na pierwszym planie. Jak się dobrze zdjęciu przyjrzeć, widać też, że między stopami umieszczony jest krzyż.

Zrobiłem to zdjęcie i wychyliwszy się przez okno obserwowałem. Na rogu Świętojańskiej i Kilińskiego uformowała się milicyjna zapora. Były tam gaziki, które stały tyłem do maszerującego tłumu, wystawiając w kierunku pochodu działka z wyrzutniami granatników. Gaziki jechały do tyłu, w stronę nadchodzących.

Teraz nastąpiła scena, jakby specjalnie przygotowana dla filmu: gdy pierwsze granaty wybuchły, powstały obłoki dymu, za którymi szli milicjanci z wielkimi, krzyżackimi tarczami i nacierali na tłum. Dym przysłonił mi widoczność. Kiedy opadł, zobaczyłem, że drzwi z chłopcem leżą na jezdni. Po chwili robotnicy podnieśli je znowu i ponieśli dalej.

(Źr. "Spotkania" nr 24, Lublin 1983)

 

tagi: