- Ze wszystkich miejsc, które odwiedziłam najbardziej wstrząsnęły mną Indie. Doznania były przytłaczające, obezwładniające, ale też bardzo ekscytujące – mówiła w audycji "Na cztery ręce" Paulina Wilk, podróżniczka i reporterka "Rzeczpospolitej".
W swej nowej książce "Lalki w ogniu. Opowieści z Indii" autorka zebrała plony swoich wypraw na Półwysep Indyjski - miejsce często postrzegane przez pryzmat stereotypów: z jednej strony kojarzone z barwnymi produkcjami Bollywoodu, z drugiej z przerażającym ubóstwem i przeludnieniem.
- Indie są zbyt ważnym kawałkiem świata, żeby je traktować jako miłą krainę, pachnącą kadzidłami i roztańczoną jak na bollywoodzkich filmach. Ale też nie są rzeczywistością tak standardowo reprezentującą biedę, jak się o nich mówi – opowiada Wilk.
W książce autorka starała się oddać złożoność, wielobarwność i często szokującą dla nas codzienność życia zwykłych Hindusów. Razem z nią zaglądamy bohaterom do garnków, łóżek i serc. W książce autorka wyjaśnia, jak załatwia się sprawy najbardziej przyziemne i najintymniejsze. Gdzie myją się miliony ludzi, którzy nie mają łazienek. Jak pójść na randkę w kraju, w którym za przedmałżeńską miłość grozi śmierć.
- To nie jest książka przyjemna, to nie jest broszura turystyczna, ani opowieść o moich miłych przygodach w Azji. To raport z życia ludzi, którzy funkcjonują w bardzo trudnej rzeczywistości - tłumaczy gość Bogusi Marszalik i Huberta Augustyniaka.
Więcej indyjskich wspomnień Pauliny Wilk, nie wyłączając historii przejmującego zdjęcia z okładki książki, w dźwięku w boksie "Posłuchaj".
(bch)