Joanna Palica: walczcie o swoje dzieci!

Ostatnia aktualizacja: 16.05.2014 12:55
Joanna Palica, matka niepełnosprawnego Alka ma fantastyczną misję do wypełnienia. Chce stworzyć jedyne w Polsce profesjonalne przedszkole rehabilitacyjne, które będzie przystosowane do potrzeb niepełnosprawnych dzieci.
Audio
  • Joanna Palica: walczcie o swoje dzieci! (Godzina prawdy/Trójka)
Wyjątkowe przedszkole specjalne - o to walczy Fundacja KOOCHAM
Wyjątkowe przedszkole specjalne - o to walczy Fundacja KOOCHAMFoto: Fundacja KOOCHAM

- Fundacja Koocham ma swoje pięć minut, a ja się z tego bardzo cieszę. Projekt, który rozpoczęłam jest naprawdę ważny i mam nadzieję, że wśród słuchaczy znajdą się ludzie, którzy razem ze mną zechcą go zrealizować - mówiła gość "Godziny prawdy".

Wszystkie audycje z cyklu "Godzina prawdy" znajdziesz TU >>>
6 lat temu, 22 czerwca, w piękny słoneczny dzień na warszawskim Ursynowie doszło do wypadku. Joanna Palica wyszła z niedzielnej mszy prowadząc wózek ze swoim synkiem. Rozpędzony kierowca nie zatrzymał samochodu przy przejściu dla pieszych. Siła, z jaką uderzył w wózek była tak duża, że Alek przeleciał 200 metrów i uderzył głową o asfalt.
- Podbiegłam do syna, wzięłam go na ręce, krzyczałam... I zaczął oddychać. To chyba moja miłość matczyna spowodowała, że Alek wrócił i jest z nami po dziś dzień. Pomimo wszystkich problemów, Alek jest naprawdę cudownym dzieckiem. Droga, którą przeszliśmy przez te 6 lat była drogą przez mękę, ale warto ją było przejść po to, żeby dzisiaj moc oglądać efekty tej pracy - mówiła Joanna Palica.

Druzgocąca diagnoza
Po wypadku lekarze walczyli o życie chłopca. Jak się okazało, doznał on bardzo poważnego urazu głowy. - Lekarze powiedzieli od razu, że jest bardzo źle i że konsekwencje wypadku będą nam towarzyszyć do końca życia. Mówili, że Alek na pewno będzie dzieckiem niepełnosprawnym, a nawet, że nie wyjdzie już nigdy ze szpitala. To była druzgocąca dla mnie diagnoza - wspominała rozmówczyni Michała Olszańskiego.
Jak się okazało, Alek po dwóch miesiącach wrócił do domu. - Wychodząc ze szpitala powiedziałam, że jeszcze tutaj wrócimy i jeszcze im wszystkim pokażemy. Wracamy, bo Alek ma bardzo często kontrole lekarskie. Za każdym razem lekarze uśmiechają się i pytają: co ty robisz z tym dzieckiem. A ja walczę! - mówiła.
Alek pomimo wszystkich problemów ma się coraz lepiej. - Piękne jest to, że niedawno po raz pierwszy oparł się rączkami o kanapę i podniósł się na nogi. To był kolejny cud. Tych momentów w naszym życiu jest coraz więcej. I tak sobie tłumaczę, że może to wszystko wydarzyło się po coś i ma jakiś sens. Może musieliśmy przejść przez to wszystko, żeby móc dzisiaj zająć się wspieraniem rodzin takich jak my - przyznała.
Alek wymaga terapii rehabilitacyjnej pobudzającej mózg. Rodzice szukali dla niego pomocy, jednak nie było placówki, która wskazałaby konkrety tor działania. - Sami odnajdywaliśmy najlepszych fachowców. Gdyby nie wsparcie rodziny i pomoc finansowa z ich strony, nie byłoby możliwe zapewnienie jakiejkolwiek rehabilitacji Alkowi - zaznaczyła mama chłopca.

Droga do rehabilitacji
Przez pierwsze trzy lata rehabilitacja odbywała się w domu. - Trzeba było w końcu przerwać pępowinę, bo byliśmy ze sobą 24 godziny na dobę. Cały czas terapeuci szykowali mnie na moment opuszczenia domu przez Alka. Szukałam przedszkola integracyjnego, ale okazało się, że takie placówki nie są w stanie go przyjąć - mówiła.
Alek w końcu trafił do przedszkola, które się nim zaopiekowało. - Pobyt w nim był dla syna motorem do rozwoju, a dzięki temu, że znalazł się w takiej placówce, ja poczułam się trochę niepotrzebna.  Zaczęłam zastanawiać się, co ze sobą zrobić - mówiła gość Trójki. Ta sytuacja m.in. spowodowała, że Joanna Palica postanowiła założyć fundację, której głównym celem jest powołanie do życia profesjonalnego przedszkola rehabilitacyjnego. Więcej na temat jej inicjatywy usłyszeć można w nagraniu audycji. Zapraszamy do słuchania!

"Godzina prawdy" na antenie Trójki w każdy piątek o godz. 12.05.

(to, ei)

Czytaj także

Sejm podniósł świadczenia pielęgnacyjne

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2014 12:10
To odpowiedź na trwający od ponad dwóch tygodni protest rodziców niepełnosprawnych dzieci. Według ustawy świadczenie od maja wzrośnie do 1000 zł, od 2015 r. do 1200 zł, a od 2016 r. do 1300 zł netto.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ryszard Sawa: to szok dla widzących, że niewidomy się pcha do maratonu

Ostatnia aktualizacja: 09.05.2014 22:00
To opowieść o człowieku, który mimo tragedii z dzieciństwa, spełnia swoje marzenia. - W 1953 roku miałem 9 lat, mieszkałem we wsi koło Hrebennego. Pasłem krowy i znalazłem pocisk. Próbowałem odkręcić zapalnik, wtedy wybuchł mi w ręku. Straciłem dłoń, wzrok, miałem poharataną twarz - opowiada maratończyk Ryszard Sawa.
rozwiń zwiń