X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Jano - poznaj nietypowego pustelnika z Bieszczad

Ostatnia aktualizacja: 24.10.2014 23:00
Po pierwszym semestrze na rzeszowskiej Akademii Rolniczej postanowił wyjechać z miasta i wieść pustelnicze życie. Zamieszkał w starej, dziurawej łodzi, pił wodę z jeziora i przyjmował kanapki od obcych. - Po latach potwierdzam, że to była najsłuszniejsza decyzja w moim życiu - mówi w "Godzinie prawdy" Jano, najprawdziwszy pustelnik.
Audio
  • Jano - współczesny pustelnik z Bieszczad (Godzina prawdy/Trójka)
Pustelnik Jano
Pustelnik JanoFoto: M.Dachnowicz

Oboje rodzice pustelnika Jano byli nauczycielami. Ojciec, intelektualista, oczekiwał, że syn skończy studia i "będzie się liczył w społeczeństwie". Na początku, przez grzeczność wobec rodziców, młody Jan faktycznie próbował swoich sił na uczelni, ale szybko zdał sobie sprawę, że nie jest na swoim miejscu.

Okładka
Okładka "Autobiografii mistycznej"
fot. arch autora

- Gdy powiedziałem ojcu, że chciałbym żyć w lesie, jako pustelnik, to nie buntował się, zrozumiał. Powiedział, że jeśli czuję, że to moja droga, to mam nią iść. Dodał tylko słowa, które pozostają dla mnie rodzajem osobistego testamentu: możesz nie być bogaty, ale musisz być uczciwy. To jest dla mnie przykazanie na całe życie - wspomina gość Michała Olszańskiego.

Po wyjeździe w Bieszczady początkującego pustelnika dopadła szara rzeczywistość: gdzie mieszkać, co jeść? Pierwsza pustelnię stanowiła dla niego opuszczona łódź, przez dziurawy dach padał na niego deszcz. Okoliczni mieszkańcy i turyści postrzegali go jako biednego dziwaka, niekiedy przynosili coś do jedzenia. - Świadomie zrezygnowałem z mieszkania w willi, zgodziłem się na doświadczenie skrajnej nędzy i na życie człowieka bezdomnego, ale nie na klęskę życiową, narkotyki, pijaństwo i degradację osobowości. Chciałem spotkać Boga - przyznaje.

Po kilku latach Jano zdecydował się na życie włóczęgi, a następnie wrócił do życia w społeczeństwie. Pracował jako salowy, zajmował się niepełnosprawnymi dziećmi. Założył rodzinę, urodziło mu się czworo dzieci, przeżył tak 15 lat. - Gdy komuna upadła, wszyscy zaczęli gonić za sukcesem. Nie odnajdywałem się w tym, miasto bardzo mnie męczyło, psychicznie się rozsypywałem. Postanowiłem wrócić w Bieszczady - opowiada gość "Godziny prawdy".

Tarnica
Tarnica w obiektywie pustelnika Jano, fot: archiwum prywatne Jano

Dziś Jano ma prawie 60 lat i wciąż wiedzie pustelnicze życie w Bieszczadach. Poza tym, że dużo kontempluje, pod wieloma względami różni się od powszechnie zakorzenionego w kulturze wzorca samotnika. Zajmuje się profesjonalnie fotografią przyrody, korzysta z internetu, pisze książki i ma konto w banku. W ostatnim tygodniu zobaczył się ze swoimi dorosłymi już dziećmi, po raz pierwszy od dziesięciu lat... Jak wyglądało to spotkanie? Jak zareagowały? Zapraszamy do wysłuchania całej audycji, którą prowadził Michał Olszański.

"Godzina prawdy" na antenie Trójki w każdy piątek o godz. 12.05.

(fbi, ei)

Czytaj także

Darek Malejonek: generalnie żadna władza mi się nie podoba

Ostatnia aktualizacja: 27.06.2014 14:41
- Stan wojenny pamiętam bardzo dobrze. Miałem wtedy 20 lat. Ten czas był dla mnie przełomem, niestety młodzieńcze plany prysły. Trzeba było wszystko odbudować na nowo i znaleźć sens życia. Muzyka pomogła mi przez to przejść - mówi gość audycji "Godzina prawdy" Darek Malejonek, legenda polskiego reggae.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Książę Jan Żyliński: jestem po prostu Janek

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2014 23:20
- Każdy z nas ma marzenia, ale umieć je zrealizować i robić to z takim rozmachem i konsekwencją jak książę Jan Żyliński, to prawdziwa sztuka - mówi o gościu "Godziny prawdy" Michał Olszański.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Mówili mi, że nie stanę już na własne nogi. Buntowałem się"

Ostatnia aktualizacja: 04.10.2014 16:30
- Po wypadku w Afganistanie byłem w stanie krytycznym. Miałem złamaną szczękę, wszystkie żebra, kręgosłup w sześciu miejscach i lewą rękę w siedmiu... Poza tym obite płuca, wyrwana masa mięśniowa z uda, krwiak, pęknięta śledziona. Cudem nie została zerwana tętnica udowa, wtedy bym się wykrwawił - mówi Rafał Stolarz, gość "Godziny prawdy".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Joanna i Paweł Ejzenberg: "wiedziałam, że to będzie mój mąż"

Ostatnia aktualizacja: 17.10.2014 16:00
To zdarzyło się naprawdę, 5 lutego 2011 roku na peronie numer trzy dworca kolejowego w Olsztynie. Ona - Joanna, wysiadła z pociągu, on - Paweł, czekał na nią. Spotkali się po raz pierwszy w życiu. Wcześniej znali się tylko przez internet. - Staliśmy tam przez 15 minut, przytuleni, a ja już wiedziałam, że to będzie mój mąż - mówi Joanna Ejzenberg.
rozwiń zwiń