X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Z kopalni na krańce świata

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2012 12:30
- W kopalni się realizowałem. Byłem szczęśliwym człowiekiem. Nagle wypadek i budzę się w szpitalu. Do pracy już nie mogłem wrócić - opowiada Mieczysław Bieniek Hajer, który nagle odkrył, że jego powołaniem jest zwiedzanie świata.
Audio
Z kopalni na krańce świata
Foto: Glow Images

Urodził się i wychował na Śląsku w górniczej rodzinie. Przez lata pracował w kopalni jako górnik strzałowy. Po wypadku musiał przejść na rentę i miał mnóstwo wolnego czasu. Kiedyś, idąc koło biura podróży, zauważył promocję biletów lotniczych do Indii. Bez wahania kupił jeden, wziął plecak i bez planów, ani znajomości języka wsiadł do samolotu. Żonę, o tym gdzie jest, poinformował po dwóch tygodniach. W Indiach spędził sześć miesięcy, przeżywając niesamowite historie. Kiedy wrócił do domu wiedział, że dużo czasu w nim nie spędzi. Tak zaczął zwiedzać świat "na wariackich papierach”.
Gdy skończyły się pieniądze, przypomniał sobie o "Książeczkach Autostopu" i pomysł na tanie podróżowanie był gotowy - Mieczysław Bieniek Hajer stanął w Katowicach z napisem "Iran", podobnie dotarł do Azerbejdżanu, a w 2006 roku odwiedził Papuę Nową Gwineę. Z każdym nowym miejscem rósł apetyt na dalsze wyprawy. Aż zamknęły się w jednym marzeniu.

I znów Katowice, autostop. Tym razem napis: "Dalajlama, Indie”. Po kilku miesiącach dotarł do duchowego przywódcy Tybetańczyków. Całą podróż udało mu się zamknąć w tysiącu dolarów. Dziś przekonuje, że choć pieniądze są podstawą, to nie są w podróżowaniu najistotniejsze. - To poznawanie siebie. Dla tych pięknych chwil podróży warto żyć, warto poznawać inny świat i innych ludzi - mówi gość Michała Olszańskiego w "Godzinie prawdy" w Trójce.

Aby się utrzymać pracował m.in. przy budowie krematorium w Singapurze, był rybakiem w Indonezji. Teraz planuje podróż do Rosji, wysłał już list do Putina z prośbą o spotkanie. - Z marzeń się składa świat. W tym roku będzie Rosja. Moją Afrykę zwiedzaną na rowerze odstawiam na następny rok - zapowiada Hajer.

 

(ed)

Czytaj także

Filozofia wielkiej włóczęgi

Ostatnia aktualizacja: 09.05.2012 11:00
- Nie jeździmy po to, żeby coś obejrzeć, jeździmy, żeby coś przeżyć, nabrać jakiegoś doświadczenia, zrozumieć więcej i dzielić się tą wiedzą po powrocie do kraju - podkreślają podróżnicy, tłumacząc na czym polega wyższość backpackingu i włóczęgi nad innymi formami poznawania świata.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tomasz Cichocki: rejs to było nieustanne uniesienie

Ostatnia aktualizacja: 13.05.2012 17:00
- Miałem do wyboru albo odciąć łączność, albo zawinąć do portu i naprawiać jacht. To oznaczałoby koniec rejsu – mówi portalowi polskieradio.pl żeglarz Tomasz Cichocki, który opłynął glob w ciągu 312 samotnych dni.
rozwiń zwiń