Emerytura - czas, który trzeba wykorzystać maksymalnie

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2013 08:13
- W życiu najważniejsze są dwie rzeczy: miłość i praca. Obie z sobą powiązane, ale najważniejsza w tym wszystkimi jest praca nad sobą - mówi w "Godzinie prawdy” pani Halina Duczmal-Pacowska, aktywna emerytka, która dowodzi jak piękna może być jesień życia.
Audio
  • Halina Duczmal-Pacowska w "Godzinie prawdy" - 8 marca 2013
Kadr z filmu Historia sukcesu - Najmniejsze Muzeum Świata, który powstał w ramach Projektu Kapitał Intelektualny Polski
Kadr z filmu "Historia sukcesu - Najmniejsze Muzeum Świata", który powstał w ramach Projektu Kapitał Intelektualny Polski Foto: źr. youtube.com/igkip

Halina Duczmal-Pacowska od 25 lat prowadzi w swoim mieszkaniu Najmniejsze Muzeum Świata, gdzie prezentowane są prace aktywnych twórczo seniorów. Chociaż studiowała nauki o ziemi, zna się także na malarstwie. Zaraz po przejściu na emeryturę, przez ponad 20 lat prowadziła warsztaty malarskie dla osób starszych.

Poza tym znalazła czas, żeby swoją mądrością życiową i doświadczeniem dzielić się z ludźmi, którzy tego potrzebują. Już od kilkudziesięciu lat prowadzi Telefon Nadziei, pod który dzwonią ludzie z różnymi problemami. Pani Halina jest pełną energii optymistką. Mimo 90 lat dalej prowadzi tak aktywny tryb życia, że prawie wcale nie ma wolnego czasu.

Na emeryturze nie ma czasu wolnego

- To jest może paradoksalne, ale często słyszy się z ust emerytów, że nie mają czasu. Jedni zajmują się wnukami, inni odrywają pasje twórcze. Emerytura jest czasem, który możemy z całą rozkoszą ofiarowywać swoim zainteresowaniom. A te się pomnażają, podobnie jak kontakty z innymi ludźmi. Człowiek na emeryturze uczy się więc planować czas skutecznie, by wykorzystywać go maksymalnie - wyjaśnia pani Halina Duczmal-Pacowska.

- Przechodziłam na emeryturę z poczuciem potrzeby ciągłości i dalszej aktywności, ponieważ byłam muzealnikiem z krwi i kości, postanowiłam w swoim mieszkaniu stworzyć coś, co będzie jak gdyby uzupełnieniem Muzeum Ziemi - opowiada. Tak powstało Najmniejsze Muzeum Świata.

Kto narzeka, ten się starzeje

Z nadziei pani Halina uczyniła hasło do działania i dla Muzeum i Telefonu Nadziei, który również uruchomiła w swoim mieszkaniu. - Chodzi o to, żeby nie dawać rad, ale żeby ludzi słuchać cierpliwie, z życzliwością, następnie zadawać pytania w taki sposób, by sami mogli podjąć jakąś decyzję. I szukać w każdej sytuacji promyka nadziei - tłumaczy bohaterka "Godziny prawdy".

Pani Halina zaprzecza stereotypowi polskiego emeryta, który narzeka, jest schorowany i ma zaszłe całemu światu, że ten się zmienił i wygląda jak wygląda. Podkreśla, że życie nauczyło ją pracować małymi kroczkami, iść powoli naprzód. Poświęca 10-15 minut na jakaś pracę, ale codziennie, systematycznie. Tak czyta książki, uczy się kolejnego języka obcego. - Nie mam nawet czasu wspominać, ponieważ dzień mam wypełniony po brzegi, nie tylko zainteresowaniami, ale także kontaktami z ludźmi. Upływa mi czas niesłychanie szybko i zawsze mi go brakuje - opowiada pani Halina.

Zapraszamy do wysłuchania całej niezwykłej rozmowy o tym, jak piękne i ciekawe może być życie na emeryturze.

"Godzina prawdy" na antenie Trójki w każdy piątek w samo południe.

Zobacz więcej na temat: emerytura muzeum

Czytaj także

"Błagałam Wałęsę, by doczekał do Sierpnia '80"

Ostatnia aktualizacja: 03.11.2012 12:00
- Na chwilę przed premierą monodramu "Danuta W.” prosiłam Pana Prezydenta, żeby się nie denerwował, nie zżymał na początkowe fragmenty, kiedy Pani Danuta, jak zwykła kobieta, ma trochę pretensji do niego - mówiła Krystyna Janda.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Można przegrać, ale nie wolno się poddać"

Ostatnia aktualizacja: 29.12.2012 17:31
- Jestem w takim miejscu swojej kariery, w którym dla mnie najważniejszą rzeczą jest to, że jeśli mnie nie ma, wszystko toczy się tak samo - mówi w Trójkowej "Godzinie prawdy" prof. Bohdan Maruszewski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Instytutu Pomnika Centrum Zdrowia Dziecka.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Uciekli z PRL, by wygrać 100 dolarów

Ostatnia aktualizacja: 22.02.2013 23:00
- Z szarej, burej Polski roku 1985, z jej pustymi sklepami, dostaliśmy się do krainy czarów. Przez pierwsze trzy godziny w Szwecji chodziliśmy i oglądaliśmy wszystko wielkimi oczami - opowiada jeden z braci, bohaterów najsłynniejszej ucieczki z Polski lat 80.
rozwiń zwiń