Wojciech Cejrowski o miłości od pierwszego wejrzenia

Ostatnia aktualizacja: 22.10.2014 20:00
- W arizońskiej prerii zakochałem się 25 lat temu. Zanim poznałem pierwszego sąsiada, czułem się tu "u siebie" - mówił słynny podróżnik, opowiadając słuchaczom Trójki o swojej nowej książce "Wyspa na prerii".
Audio
  • Wojciech Cejrowski o miłości od pierwszego wejrzenia (Do południa/Trójka)
Preria Arizony
Preria ArizonyFoto: Wojciech Cejrowski

 

Specjalista od Indian, tropikalnej puszczy i gołych stóp tym razem zostawia bujne lasy i żar tropików na rzecz szarości i monotonii amerykańskiej prerii gdzieś przy granicy z Meksykiem. Wojciech Cejrowski zawsze marzył o życiu kowboja na Dzikim Zachodzie. To marzenie próbował realizować w młodości podczas swojej włóczęgi po Stanach Zjednoczonych.

Kowbojem był też w Polsce, gdy w stroju adekwatnym do stworzonej przez siebie postaci uderzał masywnym kubkiem w blat stołu. Czegoś jednak brakowało. Konkretnego miejsca gdzieś na pustkowiach surowej prerii, gdzie na jego własnym ranczu stoi jego własny dom, a godziny mijają w rytmie prostych czynności. Teraz takie miejsce już jest.

Typowy
Typowy krajobraz Arizony, fot. Wojciech Cejrowski

- Mój "domek na prerii" ma prostą konstrukcję na planie prostokąta. W środku jest jedna duża izba z kilkoma szafami i piecem w środku, bo w nocy robi się tu na prawdę zimno - opowiadał gość Pawła Drozda i dodaje, że spotkanie z tornadem raczej nie skończyłoby się dla tej konstrukcji dobrze.

Dom
Preria na Arizonie, fot. Wojciech Cejrowski
Okazuje się, że na prerii Wojciech Cejrowski szuka tego samego, co w tropikalnej dżungli - ciszy i samotności. - Warto czasem pobyć w spokoju z samym sobą. Gdy nie ma o czym myśleć, do głowy zaczynają przychodzić świetne pomysły - wyjaśnił. A gdy naprawdę brakuje mu towarzystwa, nawiązuje bliższe kontakty z kojotami. Unika natomiast spotkań z mięsożernymi pszczołami i grzechotnikami, których jad może zabić w kilka minut.
Nie pomoże nawet broń, której Cejrowski ma w domu aż cztery sztuki. - Wybrał je dla mnie sam szeryf, gdy zapytałem go o sens zainstalowania w moim domku alarmu - opowiadał. - W małych miejscowościach to osoba ważniejsza nawet od burmistrza. Szeryf wybierany jest w powszechnych wyborach. Nie może być więc ani za miękki, ani za twardy, bo inaczej nie doczeka się reelekcji. Nie musi nawet przestrzegać prawa. Musi po prostu być skuteczny - podkreślił.

Słynne
Słynne niebo nad Arizoną, fot. Wojciech Cejrowski

Południowa "wolność" szczególnie przypadła do gustu polskiemu podróżnikowi. - Gdy zapytałem sąsiada, czy wolno mi ściąć drzewo stojące na mojej ziemi, w ogóle mnie nie zrozumiał. I nie chciał uwierzyć, że w Polsce wymaga to zgody lokalnych władz - wspominał.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

Audycja "Do południa" na antenie Trójki od poniedziałku do czwartku od godz. 9.05 do 12.00.

(mm/mk)

Czytaj także

Krzysztof Starnawski - nurek, który czyta w czasie dekompresji

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2014 11:07
- W domu bywam trzy tygodnie w roku. Właściwie to wpadam się tylko przepakować na kolejny wyjazd. Mam to szczęście, że udało mi się połączyć pasję z pracą. Łączę przyjemne z pożytecznym - mówi Krzysztof Starnawski, nurek jaskiniowy i głębinowy, który gościł w audycji "Do południa".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polka, która przekształca pustynię w urodzajną farmę

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2014 13:00
Katarzyna Starosta od kilku lat na egipskiej prowincji tworzy farmę. Wydziera pustyni kolejne fragmenty terenu i uprawia na nich rośliny. Brakuje wody, brakuje prądu, brakuje pieniędzy. Są za to zaangażowanie, pasja i wiara w to, że warto.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Duchy, szamani i... książka

Ostatnia aktualizacja: 01.10.2014 07:51
We wschodniej Syberii, tuż obok fal potężnego Bajkału leży Buriacja. Mieszkają tam rozmawiający z duchami szamani, dla przebłagania przodków składane są ofiary z baranów, niektórzy widzą elfy, inni - rozmawiają z drzewami.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Cztery zachodnie staruchy": opowieść o szamanach-blokersach

Ostatnia aktualizacja: 01.10.2014 13:00
- Szamanem nie można zostać tak, jak zostaje się lekarzem czy taksówkarzem. To duchy przodków muszą wskazać w obrębie swojego rodu odpowiednią osobę. I to wskazanie ma często bardzo dramatyczny przebieg - mówią autorzy książki "Cztery zachodnie staruchy. Reportaż o duchach i szamanach".
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Czerwony Tybet": dialog głuchych między Chińczykami a Tybetańczykami

Ostatnia aktualizacja: 15.10.2014 15:04
- Przeszłość i teraźniejszość Tybetu nie są czarno-białe. Gdy wróciłem po raz pierwszy z Tybetu, to pomyślałem, że dla dziennikarza to jest świetny konflikt. Wydaje nam się, że wiemy, kto jest dobry, a kto zły. Potem, jak zacząłem się w to zagłębiać, wchodzić w to, jak byłem tam znowu, to zacząłem dostrzegać odcienie - mówił Robert Stefanicki, autor książki "Czerwony Tybet".
rozwiń zwiń