Słuchacze gorąco przywitali Kubę Strzyczkowskiego - wideo

Ostatnia aktualizacja: 18.12.2012 10:30
- Nie liczyłem, że spotkam tu aż tyle osób! - powiedział Kuba Strzyczkowski dziś na lotnisku im. F. Chopina, gdzie przywitali go nie tylko koledzy z radiowej Trójki oraz przyjaciele, ale i wierni Słuchacze, którzy od początku mu kibicowali.
Audio
  • Michał Gąsiorowski: Kuba już w hali przylotów!
  • Kuba Strzyczkowski: nie liczyłem, że spotkam tu aż tyle osób
Kuba Strzyczkowski i witające go cheerleaderki z grupy HASAO
Kuba Strzyczkowski i witające go cheerleaderki z grupy HASAO Foto: Fot.: Wojciech Dorosz

Po ponad miesiącu Kuba Strzyczkowski nareszcie wrócił do Polski. Szczęśliwy śmiałek w poniedziałek po południu wylądował na warszawskim lotnisku.

- Mam nadzieję, że rejs posłużył żeglarstwu w Polsce. To cel podstawowy, obok tego pięknego, jakim było uhonorowanie 50-lecia Trójki - przypomniał założenia swojego samotnego rejsu przez Atlantyk.

W niedzielę, 9 grudnia, dokładnie o godz. 2.37 czasu polskiego Kuba Strzyczkowski dopłynął do Gwadelupy na Karaibach. Trasa rejsu przebiegała od Vilamoury w Portugalii przez Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich aż po wspomnianą wyspę odkrytą przez Kolumba. Dziennikarz płynął na specjalnie przygotowanym dla niego jachcie typu Delphia 40.3 o imieniu "Delphia - Trójka ".

Jak przebiegał Rejs Kuby Strzyczkowskiego? - posłuchaj wszystkich relacji!

Cały rejs był szczegółowo relacjonowany, żeglarz codziennie łączył się z Trójką. - To pierwszy przypadek w historii Polskiego Radia, kiedy ktoś samotnie płynący przez Atlantyk nadawał regularnie relacje, czym mogli się - mam nadzieję - cieszyć i bawić także słuchacze Trójki - mówił szczęśliwy dziennikarz. 

Czytaj także

Kuba Strzyczkowski przepłynął samotnie Atlantyk!

Ostatnia aktualizacja: 09.12.2012 20:40
- 24 dni i kilkanaście godzin mi to zajęło.Trochę długo, może gdybym popłynął trasą północną byłoby szybciej. Ale ja się z nikim nie ścigałem. Ścigałem się tylko z marzeniami - mówi dziennikarz Trójki, który przybił do Mariny Pointe a Pitre na Gwadelupie.
rozwiń zwiń