"Zaistnienia" P. Strzeżysza – oniryczna podróż przez obie Ameryki

Ostatnia aktualizacja: 14.04.2020 12:00
Z materii przeżyć, nagromadzonych w trakcie trwającej wiele miesięcy i liczącej tysiące kilometrów rowerowej wyprawy z Patagonii na Alaskę, autor maluje słowem pojedyncze, pozornie banalne i niewiele znaczące obrazy.
Zaistnienia Piotr Strzeżysz, wyd. Bezdroża
"Zaistnienia" Piotr Strzeżysz, wyd. BezdrożaFoto: mat. promocyjne

To obrazy porysowanego blatu stołu, mężczyzny sprzedającego plecaki, porzuconej paczki chipsów, odpoczynku pod sklepem, spotkania z miejscowym wykidajłą, zalanego aparatu fotograficznego czy wizyty w domu zamieszkanym przez rudą kotkę.

"Zaistnienia" Piotr Strzeżysz, wyd. Bezdroża  (foto: mat. promocyjne) "Zaistnienia" Piotr Strzeżysz, wyd. Bezdroża (foto: mat. promocyjne)

Owe opisy stają się osnową fabularnej opowieści o wypełnionej zaistnieniami drodze, która – choć przebyta w realnie istniejącym świecie – prowadzi czytelnika poza empiryczną rzeczywistość, do krainy wewnętrznych przeżyć, gdzie czas i przestrzeń tracą na znaczeniu, wydarzenia niezauważalnie się zapętlają, fakty zlewają się z baśniami, a opisywana historia balansuje na krawędzi snu, stanowiącego w tej utkanej z marzeń opowieści niezwykle sugestywną metaforę każdego ludzkiego życia.

"Zaistnienia" Piotr Strzeżysz, wyd. Bezdroża  (foto: mat. promocyjne) "Zaistnienia" Piotr Strzeżysz, wyd. Bezdroża (foto: mat. promocyjne)

"- Lubisz bajki?" – ni stąd, ni zowąd padło pytanie, na które odpowiedziałbym twierdząco nawet wtedy, gdyby było inaczej. Siedziałem przy stole naprzeciwko dopiero co poznanego mężczyzny i wsłuchując się w jego słowa, trwałem w ogarniającym mnie poczuciu beztroskiego rozleniwienia. Było mi dobrze. Może powinienem dodać, że czułem się szczęśliwy, choć w tamtym momencie nie do końca zdawałem sobie z tego sprawę. Natknęliśmy się z Elvisem na siebie przypadkiem, zderzyliśmy się jak dwa atomy w chaosie wszechświata, a jednak w jakimś sensie to spotkanie było szczególne, wyjątkowe, wypełnione otwartością, niemal świąteczne, przy tym doskonale umocowane w zgodnej symbiozie braku oczekiwań i pozbawionych jakiegokolwiek wartościowania myśli.

"Zaistnienia" Piotr Strzeżysz, wyd. Bezdroża  (foto: mat. promocyjne) "Zaistnienia" Piotr Strzeżysz, wyd. Bezdroża (foto: mat. promocyjne)

Mężczyzna mówił, ja słuchałem. Nic więcej. Znajdowałem się w bezpiecznym, nacechowanym tymczasowością miejscu i bardzo możliwe, że to właśnie ta ulotność, świadomość niepowtarzalności naszego zaistnienia w jednej przestrzeni, miejscu i czasie, stworzyła pewną intymną, niewidzialną więź i nadbudowała uważność w stosunku do wszystkiego, co działo się wokół mnie i co odczuwałem w sobie, a ja sam, jakby przy pomocy magicznej różdżki, przekształciłem się w rezonansowe pudło dla wypowiadanych w obcym języku słów, bajkowej opowieści o zaklętej w hamaku miłości.

fragment książki

"Zaistnienia" Piotr Strzeżysz, wyd. Bezdroża  (foto: mat. promocyjne) "Zaistnienia" Piotr Strzeżysz, wyd. Bezdroża (foto: mat. promocyjne)


(mat. prasowe)

Zobacz więcej na temat: Trójka