"Farby wodne" - Lidia Ostałowska

Ostatnia aktualizacja: 16.11.2011 11:58
"Farby wodne" to studium złożoności dziedzictwa powstałego w nieludzkich warunkach. To także próba uchwycenia tego, czym jest tożsamość romska i gdzie kończy się los jednostki, a zaczyna zagłada narodu.
Fragment okładki książki Farby wodne
Fragment okładki książki "Farby wodne"Foto: fot. mat. prasowe

W 1943 roku do obozu w Auschwitz-Birkenau trafia Dina Gottliebova, Żydówka z Brna, studentka akademii sztuk pięknych. Ma malować numery na blokach, ale okazuje się, że bardziej potrzebny jest portrecista. Doktor Mengele bada "mieszańców cygańskich", odcienie oczu i skóry najlepiej wyjdą na akwareli.

W 1942 roku w rodzinie oświęcimskiego kolejarza umiera najmłodsze dziecko. Trzy dni po wyzwoleniu Auschwitz jego syn idzie do obozu po sierotę, która zastąpiłaby zrozpaczonej matce utraconą córkę. Wybiera małą dziewczynkę, węgierską Żydówkę o imieniu Ewa. Jakiś więzień daje mu w prezencie akwarele, które walają się po baraku.

W 1963 roku muzeum KL Auschwitz-Birkenau odkupuje obrazy od Ewy. Kilka lat później udaje się odszukać autorkę. Dina Gottliebova mieszka w Stanach, jest żoną znanego disneyowskiego rysownika Arta Babbitta. Przyjeżdża, ogląda obrazy, prosi o fotografie. A potem milknie, by w połowie lat 90. zażądać zwrotu oryginałów...

Kto jest właścicielem portretów? Kobieta, która je wykonała? Portretowani Romowie, potraktowani jako model przedstawicieli podrasy? A może muzeum KL Auschwitz-Birkenau, skrzętnie dokumentujące zbrodnie przeciwko ludzkości?

"W Muzeum Auschwitz-Birkenau stajemy przed portretami Cyganów namalowanymi przez Dinę Gottliebovą, przeczuwamy, że musi kryć się za nimi jakaś niesamowita historia, i idziemy dalej. My, ludzie po Zagładzie, która niesie nie tylko śmierć zgładzonych, ale także inne życie ocalonych. Przypomina ono rozbitą mozaikę, której każdy kamyczek jest zaginiony w swojej prawdzie, rozłączeniu, cząstkowości. Lidia Ostałowska do jednego kamyczka dobiera drugi, szuka dalej, na żadnym nie poprzestaje, nie wyrzuca tych z początku niepasujących, każdy ceni na równi, świadoma, że tajemnica mozaiki kryje się ostatecznie w spoiwie budującym całość. Misterna praca ze ściśniętym sercem, w której trzeba zapanować nad drżeniem ręki. Dokładnie tak, jak przy malowaniu akwareli, kiedy każde pociągnięcie pędzla jest ostateczne. Farby wodne zawiązują na nowo opowieść, której przeznaczone było żyć w rozerwanych na strzępy fragmentach na różnych kontynentach i w różnych językach. Tak się podważa ostateczność Zagłady. Ta książka to jedno z największych osiągnięć polskiej szkoły reportażu".
                                                                                                          Krzysztof Czyżewski

"Na kanwie życia więźniarki, która malowała 'Cyganów doktora Mengele', Lidia Ostałowska przedstawia historię zagłady europejskich Romów i powojenne zawirowania polityki pamięci. Farby wodne to spokojny reportaż z piekła, książka, której nie można zapomnieć".
                                                                                                       Irena Grudzinska-Gross

Autor: Lidia Ostałowska, Seria wydawnicza: Reportaż, Wyd. Czarne, 14.11.2011

Czytaj także

Osiem książek "Z najwyższej półki", których nie można przegapić!

Ostatnia aktualizacja: 13.11.2011 12:46
Bardzo dobrych i godnych polecenia wydawnictw w listopadzie nie brakuje. Spotykamy się zaledwie po tygodniu, a znów jest o czym mówić i po co sięgnąć. Choć tym razem niektóre z polecanych książek mogą "boleć"…
rozwiń zwiń