Wisława Szymborska – Zbigniew Herbert. Korespondencja

Ostatnia aktualizacja: 21.04.2020 21:00
W kwietniu 2018 roku ukazała się "Korespondencja 1955-1996" Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta pod tytułem "Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie".
Fragment okładki książki Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955-1996
Fragment okładki książki "Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955-1996"Foto: mat. promocyjne

Od środy, 22 kwietnia (2020) o godz. 11.45 powtarzamy udźwiękowione fragmenty korespondencji między dwojgiem poetów: Wisławą Szymborską i Zbigniewem Herbertem. Jest to wymiana listów niezwykła. Trwała ona 40 lat i była przezabawna (o czym poniżej więcej przeczytamy) choć dotyczyła głównie spraw merytorycznych. Dodajmy, że są także korespondencje poetki z: Kornelem Filipowiczem,  Stanisławem Barańczakiem oraz Joanną Kulmową. Trudno w to uwierzyć dzisiaj, ale ludzie pisali kiedyś listy/kartki, nawet jeżeli tworzyli głównie literaturę "wyższych lotów". Listy właśnie pokazują "rozmach", inną stronę ich talentów.

Z prawdziwą przyjemnością powracamy w tym czasie do książki, której tytuł niespodziewanie pasuje do tego, co dzisiaj odczuwamy, a nie potrafimy tego nazwać.

***

Okładka książki "Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955-1996" Okładka książki "Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955-1996"

Zaczyna się ona 24 listopada niewinnie, prośbą o to, by Zbigniew Herbert przysłał kilkanaście swoich wierszy (najlepiej nie drukowanych) "na rozkładówkę poświęconą poetom, których debiuty książkowe ukażą się niebawem". W przypisie czytamy: "Mowa o słynnej kolumnie Prapremiera pięciu poetów, opublikowanej w 51. numerze Życia Literackiego z datą 18 grudnia 1955 roku". Korespondencja urywa się na niecałych dwóch linijkach, wysłanych przez Szymborską do Herberta 20 października 1996 roku, a zatem po komunikacie Szwedzkiej Akademii, ogłoszonym 6 października i w trakcie przygotowywania przez poetkę wykładu noblowskiego.


Od lewej: Grażyna Barszczewska, Barbara Marcinik i Adam Ferency Od lewej: Grażyna Barszczewska, Barbara Marcinik i Adam Ferency

Herbert umarł dwa lata później. A co znajdziemy pomiędzy tymi datami? Korespondencję, dotyczącą nade wszystko "spraw zawodowych", głównie wierszy Zbigniewa Herberta, która jednak z czasem staje się rodzajem romansu (określenie Andrzeja Franaszka – biografa Herberta), w którym poeci prześcigają się w wymyślaniu zabawnych konceptów.

"Wielce Szanowna Pani Dobrodziejko… Mój Pan jakoś dziwnie rozdrażniony. Kopie meble antyczne i cepeliowskie… zapadł chyba na ekshibicjonizm bo wciąż powtarza "ja im jeszcze pokażę". Podpis: "do nóg ścielę się i ręce całuję Frąckowiak".

"Kochany Frąckowiaku! Dziękuję za prześliczny wierszyk. Twój Pan chyba by takiego nie potrafił napisać – męczył by się i pocił i wreszcie wyszło by mu coś bez rymów. A tobie sypią się rymy i koncepty jak z rękawa!". (pisownia i interpunkcja oryginalna).


Od lewej: Barbara Marcinik, Grażyna Barszczewska i Adam Ferency Od lewej: Barbara Marcinik, Grażyna Barszczewska i Adam Ferency

To cytaty z najzabawniejszej wymiany listów (choć w przypadku Herberta były to pocztówki). Dodajmy, że powstała ona na przełomie lat 1983/84! Zbigniew Herbert wykreował w tej korespondencji postać niejakiego Frąckowiaka (podpisując go także – Fronckowiak) – swoistego Sancho Pansa(-y). Oboje najbardziej – wydaje się – swawolili, gdy wokół panowały mroki stanu wojennego. W "Korespondencji" opublikowano także słynne wyklejanki, które wysyłała Herbertowi Szymborska oraz rysunki, którymi ozdabiał pocztówki Herbert. I tego nie jesteśmy w stanie oczywiście przekazać w radiowej lekturze. Za to zaprosiliśmy do niej mistrzów. W rolę Wisławy Szymborskiej wcieliła się u nas Grażyna Barszczewska (wcześniej w tej roli czytała listy do Kornela Filipowicza). I zagrała tę rolę popisowo. Zbigniewem Herbertem jest u nas zdystansowany, ironiczny Adam Ferency. Muzykę przygotował, także świetnie radzący sobie jako autor ilustracji muzycznej, Łukasz Borowiecki.

Zapraszamy do przeżycia wraz z nami prawdziwej przygody, tym bardziej, że… krótkotrwałej. To zaledwie 5 odcinków "mini-serialu"!

Książkę wydaje a5, autorem opracowania edytorskiego jest Ryszard Krynicki – poeta, tłumacz, wydawca wierszy zarówno Wisławy Szymborskiej, jak i Zbigniewa Herberta.

Studio Radiowej Trójki Studio Radiowej Trójki

Dziękujemy Państwu Krystynie i Ryszardowi Krynickim oraz Małgorzacie Knap z wydawnictwa a5 za sprzyjanie naszej lekturze i bezkonfliktową współpracę.

Baszka Marcinik oraz ekipa w składzie: Renata Szewczak, Olena Hrushevska i Wojciech Dorosz.