O tym, jak znikało miasto. Nowa powieść w Trójce

Ostatnia aktualizacja: 29.10.2011 16:00
Są takie książki, które już samym tytułem zachęcają do sięgnięcia po nie. Należy do nich "Miedzianka. Historia znikania" – debiut książkowy… młodego fotoreportera – Filipa Springera.
Audio
  • Do słuchania nowej powieści zaprasza Barbara Marcinik
Wojciech Brzeziński
Wojciech BrzezińskiFoto: Fot.: PR/W. Dorosz

Nowa książka w paśmie wieczornym startuje 31 października. Można jej będzie słuchać od poniedziałku do czwartku o 20.50.

"Miedzianka. Historia znikania" to powieść z Trójkowym Znakiem Jakości. Ukazała się w Serii Reportaż wydawnictwa Czarne, choć na swój sposób przekracza granice tego gatunku.

Jest coś niezwykłego w języku opowieści o zaginionym miasteczku: prostota, a zarazem atrakcyjność literacka. Tym, co sprawiło, że "zakochałam się od pierwszego wejrzenia w tej książce", był sam pomysł opisania historii miasteczka, po którym nie pozostał żaden materialny ślad, poza … właśnie – korkiem i nadtłuczoną butelką. Korek i butelka mogą stanowić tu rodzaj symbolu historii Miedzianki. W każdym razie, od tego śladu rozpoczął swoje dochodzenie Filip Springer

Fascynujący jest też klimat jego opowieści. Tajemnicze historie Dolnego Śląska niewiele mają równych sobie w tej kategorii. 

Książka też ukazuje się w "odpowiednim" czasie. Sięgamy po nią między 1 listopada a 4 grudnia. Jest w niej bowiem melancholia zarówno listopadowych Wszystkich Świętych, jak i grudniowej Barbórki. Na marginesie, okazuje się (po raz kolejny – patrz: mitologia Górnego Śląska), że wydobycie metalu pod dobrym piórem może stać się tematem … szlachetnie romantycznym, bo też historia górniczego miasteczka jest zarazem historią górnictwa.  

Pierwsze cztery odcinki przeczytał autor, Filip Springer - a o przeczytanie pozostałych 12 poprosiliśmy aktora warszawskiego Teatru Ateneum - Wojciech Brzezińskiego. Swoją muzyką podzielił się z nami Jan Duszyński – autor muzyki zarówno teatralnej, jak i filmowej.

A poniżej – notka, jaką opatrzyło książkę wydawnictwo Czarne.

"Kupferberg – Miedzianka, niewielkie miasteczko nieopodal Jeleniej Góry, którego nie ma. Tak jak nie ma gospody Ratuszowej, gdzie miejscowe panie, plotkując przy jednym ze stolików, krzywiły się zniesmaczone, gdy ich mężowie śpiewali "Gdybyś miał jeszcze jedną teściową, to…". Nie ma zabaw, podczas których Martin Lachmann grał na saksofonie, a dookoła wirowały roztańczone pary. Nie ma również browaru, papierni, zakładu kamieniarskiego, warsztatów rzemieślniczych. Nie ma pani Trenkler, która szyła koszule, pań Assmann i Alex, które zajmowały się pościelarstwem, pani Bräuer, która handlowała masłem i jajkami. Nie ma cmentarza przy drodze do Mniszkowa z widokiem na Rudawy Janowickie, a w okolicy do dziś wspomina się, jak płyty nagrobne wyciągano z ziemi ciągnikami, a psy rozwlekały po całej wiosce ludzkie kości.

Filip Springer przez ponad dwa lata szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego miasteczko z siedmiowiekową tradycją zniknęło z powierzchni ziemi. Czy stało się tak na skutek zniszczeń spowodowanych rabunkowym wydobyciem uranu przez Rosjan prowadzonym tutaj w latach 1948 – 1952?

Czy też opowieści o szkodach górniczych zostały wymyślone przez władzę jako pretekst do wyburzenia miasta i ukrycia tajemnicy z przeszłości?

"Filip Springer nazywa siebie domorosłym archeologiem i wyrusza na Dolny Śląsk. Pędzelkiem, delikatnie, szczegół po szczególe odkrywa i odtwarza fascynującą historię Kupferbergu – Miedzianki, niewielkiego miasteczka między Jelenią Górą a Kamienną Górą, i jej mieszkańców. Kiedyś Kupferberg był miastem górników, przez chwilę perłą turystyczną i wytchnieniem dla kuracjuszy. Położony na szczycie, przez sześćset lat opierał się zawieruchom wojennym. Aż dotarła do niego Armia Czerwona i odkryto w pobliżu rudę uranu… Tę reporterską opowieść czyta się z zapartym tchem, jak książkę sensacyjną, chociaż wiadomo, że zakończenie jest zupełnie niehollywoodzkie".
                                                                                                      Ewa Winnicka

 

Zapraszamy, od 31 października, o 20.50.

Jeszcze jeden ślad wspomnień o Miedziance znaleźć można w legnickim Muzeum Miedzi. W październiku otwarto tam wystawę "CUPRIFODINA IN MONTIBUS Miedzianka - 700 lat dziejów górniczego miasta", którą także Państwa uwadze polecamy.

Odpowiadam na coraz to powracające pytania Państwa o powtórzenia, podcasty lub płyty z naszymi lekturami w dźwięku: nie mamy praw do jakiejkolwiek formy powielania. Pozostaje więc nam …słuchanie radia.

… a swoją drogą … miło byłoby przeczytać coś na temat Państwa odczuć - poza stwierdzeniem braku powtórzeń i płyt.

Baszka Marcinik oraz Renata Szewczak, Janusz Deblessem, Wojciech Dorosz i Mateusz Patyk.

 

Czytaj także

Była sobie Miedzianka - znikające miasto

Ostatnia aktualizacja: 28.10.2011 12:22
- Książka Filipa Springera to opowieść o znikaniu i to znikaniu konkretnym - opowiada Michał Nogaś. Dziś miejscowości Miedzianka nie znajdziemy na mapie.
rozwiń zwiń