Polscy ratownicy zakończyli akcję w Libanie

Ostatnia aktualizacja: 10.08.2020 08:30
Zakończyła się właśnie misja polskich ratowników, którzy kilka dni temu udali się do Libanu, by pomagać ofiarom potężnego wybuchu, który wstrząsnął w minionym tygodniu Bejrutem. O akcji ratowniczej opowiada jej dowódca st. bryg. Mariusz Feltynowski.
Polscy ratownicy przed wylotem do Libanu
Polscy ratownicy przed wylotem do LibanuFoto: PAP/Mateusz Marek

Gubernator Bejrutu poinformował, że wybuch zabił 220 osób. Przez miasto przechodzą też gwałtowne protesty Libańczyków, którzy chcą dymisji władz. Ze stanowisk rezygnują kolejni ministrowie. Na gruzowisku w porcie zakończyła się tymczasem akcja ratunkowa. Wśród ekip poszukiwawczych byli też polscy strażacy, którzy w poniedziałek wieczorem wrócą do Polski.

– Prace poszukiwawcze żywych osób zostały zakończone. Nadal pracuje na miejscu grupa rosyjska. Nie ma jednak nadziei, by odnaleźć tam kogokolwiek żywego – mówi st. bryg. Mariusz Feltynowski.

W skład grupy strażaków weszło: 39 ratowników grup poszukiwawczych z Warszawy, Poznania, Łodzi, Nowego Sącza, czterech ratowników chemicznych oraz cztery psy. Grupą dowodził st. bryg. Mariusz Feltynowski, kierujący wcześniej działaniami ratowniczymi w czasie misji po trzęsieniach ziemi na Haiti i w Nepalu.

Razem ze strażakami poleciał 11-osobowy zespół medyczny z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. W jego skład weszli zarówno lekarze, jak i specjaliści ds. pomocy humanitarnej, którzy na miejscu zajmowali się m.in. oceną potrzeb i rozdziałem pomocy, w taki sposób, by trafiała ona do osób najbardziej potrzebujących.


Posłuchaj
09:59 PR3_MPLS 2020_08_10-08-15-41.mp3 Polscy strażacy wracają z Bejrutu (Zapraszamy do trójki – ranek)

 

– Bezpośrednio po wylądowaniu skontaktowaliśmy się z koordynującą działania armią libańską. Nie weszliśmy jednak od razu do działań, bo musieliśmy wykonać testy na Covid-19 i dopiero po uzyskaniu ich wyników, przydzielono nam sektory pracy. Działaliśmy w samym epicentrum wybuchu, podzieleni na grupy, przez całą dobę: prowadziliśmy poszukiwania ocalałych, udzielaliśmy pomocy rannym i ocenialiśmy stopień uszkodzeń budynków. Niestety ani ratownicy krajowi, ani społeczność międzynarodowa, nikt nie znalazł ani jednej żywej osoby – wyjaśnia dowódca polskiej grupy poszukiwawczo-ratowniczej.

Polska baza operacji ratowniczej usytuowana była w odległości 300 metrów od epicentrum wybuchu. W czwartek ratownicy dostali do dyspozycji strefę, w której mogli prowadzić działania operacyjne – nazwany roboczo "strefą J" obszar obejmował cywilny sektor poza samym portem. Z mapy ilustrującej podział stref wynika, że polskim strażakom przydzielono największy z obszarów. Obok Polaków zgodę na tak zaawansowane działania otrzymali tylko Francuzi. Działania, które zaczęto od rozpoznania sytuacji z użyciem psów ratowniczych i sprzętu do lokalizacji, prowadzono w dwóch zespołach od piątku do niedzieli.

– To praca systematyczna. Najpierw idzie grupa rozpoznania, która ocenia prawdopodobieństwo, gdzie mogą wciąż znajdować się żywe osoby. Jeśli psy potwierdzą zapach żywego człowieka, wprowadza się kamerę endoskopową i szukamy kontaktu wzrokowego. Prowadzi się również poszukiwania nasłuchem. Jeśli otrzymamy potwierdzenie, zaczynamy wydobycie takiej osoby, zabezpieczamy ją medycznie i przeprowadzamy ewakuację – opisuje ratownik.

***

Tytuł audycji: Zapraszamy do Trójki – ranek
Prowadzi: Marcin Łukawski
Gość: st. bryg. Mariusz Feltynowski (dowódca polskiej grupy poszukiwawczo-ratowniczej w Bejrucie)
Data emisji: 10.08.2020
Godzina emisji: 8.15

IAR/ml

Czytaj także

Potężna eksplozja w Bejrucie. Ekspert: Liban ma małą szansę na ustalenie odpowiedzialnych

Ostatnia aktualizacja: 05.08.2020 19:17
Potężna eksplozja wstrząsnęła we wtorek późnym popołudniem stolicą Libanu Bejrutem, powodując śmierć co najmniej kilkudziesięciu osób, kilka tysięcy osób zostało rannych. Wybuch spowodował olbrzymie zniszczenia. Jako przyczynę podaje się pożar niebezpiecznych chemikaliów składowanych w porcie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

USA wspierają Liban po wybuchu w Bejrucie. Pomoc warta 15 mln dolarów

Ostatnia aktualizacja: 08.08.2020 01:53
Agencja Rozwoju Międzynarodowego Stanów Zjednoczonych poinformowała, że przekaże Libanowi pomoc wartą ponad 15 milionów dolarów. We wtorkowym wybuchu niezabezpieczonych azotanów w porcie w Bejrucie zginęły co najmniej 154 osoby, a rannych zostało 5 tysięcy. Zniszczona została część miasta.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dr Fyderek: Liban kluczowy dla bezpieczeństwa Europy

Ostatnia aktualizacja: 09.08.2020 20:00
- Liban leży w strategicznym miejscu na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego, gdzie ścierają się strefy wpływów wielu mocarstw - powiedział w Polskim Radiu 24 dr Łukasz Fyderek z Instytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.
rozwiń zwiń