Tykające bomby na dnie Bałtyku. Grozi nam katastrofa ekologiczna na niespotykaną skalę?

Ostatnia aktualizacja: 03.06.2020 11:58
Na naszych wodach zalegają setki wraków, a także broń i amunicja chemiczna - pozostałości głównie po II wojnie światowej i okresie zimnej wojny. Problem wbrew pozorom mimo upływu kolejnych dekad nie jest zanikający, nabrzmiewa.
Audio
  • Tykające bomby na dnie Bałtyku. Grozi nam katastrofa ekologiczna na niespotykaną skalę? (Zapraszamy do Trójki - popołudnie)
Wrak zatopiony w Morzu Bałtyckim
Wrak zatopiony w Morzu BałtyckimFoto: andscha/shutterstock.com

– Na dnie Bałtyku tykają ekologiczne bomby. To niemieckie wraki z czasów II wojny światowej, w których zalegają tysiące ton ropopochodnego paliwa i zatopiona po wojnie broń chemiczna - podkreślił Marian Banaś, prezes Najwyższej Izby Kontroli i dodał, że ani administracja morska, ani ochrony środowiska przez wiele lat nie rozpoznawały tych zagrożeń. – Wzajemnie obarczają się odpowiedzialnością za przeciwdziałanie zagrożeniom, nie uznając swoich kompetencji – zaznaczył.

Jak czytamy w raporcie Najwyższej Izby Kontroli, administracja morska, mimo upływu nawet 70 lat od zatopienia statków i broni chemicznej, nie dokonała inwentaryzacji dna, nie rozpoznała miejsc, ilości, rodzaju i stanu materiałów niebezpiecznych. Nie opracowano również metodyki i techniki szacowania ryzyka związanego ze skażeniem środowiska morskiego.

Z kolei administracja ochrony środowiska, pomimo posiadania informacji o zagrożeniach, nie prowadziła monitoringu wód polskich obszarów morskich, w tym osadów i organizmów żywych, pod względem stężeń bojowych środków trujących oraz produktów ich rozpadu, a także – z wyjątkiem benzo(a)pirenu – paliwa i produktów ropopochodnych z wraków statków. 

Na polskich wodach Bałtyku zalega ponad 400 wraków

Jak wskazała Olga Sarna z Fundacji MARE, na polskich wodach Bałtyku zalega ok. 415 wraków, z czego minimum sto znajduje się w Zatoce Gdańskiej. - Te dane dotyczą wraków, których lokalizacja jest już znana. Jest wiele wraków, których lokalizacja jeszcze nie została rozpoznana - dodała.

Zauważyła, że na wielu wrakach nie były prowadzone żadne badania. – To jest pierwsza rzecz, która powinna być zrobiona. Konieczne jest także stworzenie metodologii postępowania z tymi wrakami. Ocenienie, które są najbardziej niebezpieczne dla środowiska i, kierując się tym rankingiem, systematyczne oczyszczanie wraków – stwierdziła.

Jak sobie z tym problem radzą inne kraje? – W Finlandii i Szwecji takie działania prewencyjne na wrakach są już prowadzone. W tych krajach zostały powołane specjalne departamenty czy jednostki, podlegające pod już funkcjonujące instytucje, które są dedykowane tylko temu problemowi. One mają budżety roczne, prowadzą badania i sukcesywnie oczyszczają wraki - wyjaśniła. – To jest coś, do czego my powinniśmy dążyć w Polsce.

Ratuj Bałtyk. Profil: Fundacja MARE

Grozi nam katastrofa ekologiczna na niespotykaną skalę?

Znalezione po II wojnie światowej na terenie Niemiec duże ilości amunicji chemicznej oraz zapasów bojowych środków trujących wojska alianckie postanowiły zatopić. Na obszarze Morza Bałtyckiego wyznaczono miejsca zatopień. Były to, znajdujące się poza polskimi obszarami morskimi lub na ich granicy, m.in. Głębie Gotlandzka i Bornholmska.

Jednak, jak wynika z międzynarodowego projektu badawczego CHEMSEA, wyznaczone miejsca nie są jedynymi, w których zatapiano broń chemiczną lub w których zatopiona broń chemiczna może się znajdować. Potwierdzono występowanie bojowych środków trujących lub produktów ich rozpadu również w Głębi Gdańskiej i Rynnie Słupskiej. Chemiczne środki bojowe znajdowano także na plażach w Dziwnowie, Kołobrzegu i Darłowie.

Wraz z postępującą korozją wraków, pojemników i beczek z bronią i amunicją chemiczną oraz zwiększającą się eksploatacją Morza Bałtyckiego wzrasta ryzyko przedostawania się do wód Bałtyku szkodliwych substancji (ropy i substancji ropopochodnych, bojowych środków trujących i produktów ich rozpadu), w tym ryzyko nagłego, niekontrolowanego wycieku ogromnej ilości substancji niebezpiecznych (m.in. paliw lekkich i ciężkich) wskutek zapadnięcia się skorodowanego wraku okrętu i rozszczelnienia pojemników z paliwem.

Obecnie największe zagrożenie stanowią wraki jednostek Stuttgart i Franken. W otoczeniu wraku Stuttgart stwierdzono plamę o przybliżonej powierzchni zaolejenia ok. 415 tys. m kw. W przypadku jednostki Franken, przeprowadzone badania wskazują na możliwość zalegania nawet 6 tys. ton paliw i produktów ropopochodnych. Skorodowany wrak może pod wpływem własnego ciężaru zapaść się i spowodować nagły wyciek dużej ilości tych substancji.


. 

Źródło: NIK

***

Tytuł audycji: Zapraszamy do Trójki - popołudnie
Prowadzi: 
Patrycjusz Wyżga
Autorka materiału: Justyna Godz
Data emisji: 2.06.2020
Godzina emisji: 17.25

Trójka/NIK/kk/kr

Czytaj także

Poleski Park Narodowy wysycha. Jak wpływa to na tamtejszą faunę?

Ostatnia aktualizacja: 20.05.2020 16:20
Jeszcze kilka lat temu nie można było wyobrazić sobie Poleskiego Parku Narodowego bez wody, jednak susza obniżyła znacząco jej stan. Bagna, rozlewiska, mokradła wysychają, a to niejednokrotnie dom dla rzadkich gatunków zwierząt.  Wody brakuje już od kwietnia. Boimy się o przyszłość naszych mokradeł i gatunków roślin i zwierząt z nimi związanych – mówi dyrektor parku Jarosław Szymański.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Coraz więcej odpadów na Podlasiu. Władze mają pomysł na śmiecących w lasach

Ostatnia aktualizacja: 28.05.2020 07:53
Zielone Płuca Polski – do regionów wchodzących w ich obszar należy m.in. Podlasie, które, jak się okazuje, powoli zaczyna tonąć w odpadach. Najbardziej przeraża widok śmieci porzuconych w środku lasu. Władze gminy Sokółka znalazły jednak na to sposób.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Uratowany ryś Horaj wrócił do domu

Ostatnia aktualizacja: 02.06.2020 09:26
Ryś Horaj z Roztocza powrócił w swoje rodzinne strony. Zwierzę blisko pół roku spędziło w Ośrodku Rehabilitacji "Mysikrólik" w Bielsko-Białej po tym, jak w ubiegłym roku jego matka zginęła pod kołami samochodu przed przejściem granicznym w Hrebennem.
rozwiń zwiń