"Te chore dzieci to nasze życie, nasza miłość"

Ostatnia aktualizacja: 31.05.2013 17:20
Zakład Leczniczo-Opiekuńczy w Piszkowicach opiekuje się ciężko chorymi dziećmi, najczęściej porzuconymi tuż po urodzeniu. Obecnie przebywa w nim 48 dzieci w wieku od kilku miesięcy do 18 lat. O codziennych radościach i smutkach opowiadała m.in. dyrektor zakładu Eugenia Jakubowicz (siostra Łucja).
Audio
  • Siostra Łucja: te chore dzieci to nasze życie, nasza miłość (Zapraszamy do Trójki - popołudnie)
  • Przyjaciele Piszkowic, czyli jak to wszystko się zaczęło (Zapraszamy do Trójki-popołudnie)
  • Ola to największa gaduła w Piszkowicach (Zapraszamy do Trójki - popołudnie)
  • Mama małego Tomka opowiada, jak chłopiec uratowany został w ośrodku w Piszkowicach (Zapraszamy do Trójki - popołudnie)
  • - To nie jest praca dla każdego -opiekunowie z Zakładu Leczniczo-Opiekuńczego o swojej codzienności pomagania dzieciom (Zapraszamy do Trójki - popołudnie)
  • "Dzieci nas zaskakują na każdym kroku" (Zapraszamy do Trójki - popołudnie)
Siostry zakonne opiekują się dziećmi w bardzo różnym wieku. Na zdjęciu podopieczna Zakładu Leczniczo-Opiekuńczego w Piszkowicach podczas przedstawienia
Siostry zakonne opiekują się dziećmi w bardzo różnym wieku. Na zdjęciu podopieczna Zakładu Leczniczo-Opiekuńczego w Piszkowicach podczas przedstawieniaFoto: arch. pryw. Zakładu Leczniczo-Opiekuńczego w Piszkowicach

Większość dzieci ze względu na swoje choroby nie ma szans na adopcję. Siedemnaścioro wymaga dożywiania dojelitowego oraz wspomagania oddychania i krążenia. Wszystkie dzieci wymagają rehabilitacji stałej. - Dla jednym sukcesem jest poruszanie głową, dla innych pierwsze kroki - opowiadają Marcinowi Gutowskiemu rehabilitanci.

Niektóre z dzieci w placówce zostały porzucone. Inne, jak mały Tomek, muszą tam przebywać, żeby żyć. - Lekarze mówili, że Tomuś będzie rośliną, a on tak bryka, gaworzy… Dwa razy już umierał, ale siostry uratowały go. On się naprawdę rozwija, wcale nie jest roślinką, można czuć się szczęśliwym mimo tego wszystkiego. Tylko w domu bardzo go nam brakuje... Ja nie mam takiej wiedzy, żeby się nim opiekować. Siostry są nam bardzo potrzebne. I cały ten ośrodek też – mówi pani Irena, mama Tomka, który w ośrodku przebywa już 10 miesięcy.

Wszyscy podopieczni są leczeni farmakologicznie, a wiele z nich wymaga leczenia operacyjnego i wielu zabiegów w szpitalach klinicznych. Wszystkie dzieci objęte są opieką pedagogiczną, psychologiczną, logopedyczną oraz biorą udział w zajęciach  rewalidacyjnych. W ZLO zatrudnieni są lekarz neurolog, pediatra, laryngolog, anestezjolog, psycholog. Jest też 3 fizjoterapeutów, terapeuta zajęciowy, logopeda, 6 pielęgniarek, 12 opiekunów i 6 salowych. W zakładzie pracuje 8 sióstr zakonnych Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej. Zakład w obecnej formie zajmuje się dziećmi od 1950r. Dyrektorem zakładu jest Eugenia Jakubowicz, (siostra Łucja).

Finansowanie; opieka medyczna jest refundowana w ramach umowy z NFZ w kwocie 72 zł za jedno dziecko na dobę. Wystarcza z trudem na podstawowe potrzeby medyczne. Utrzymanie dzieci pokrywa w zasadzie Zgromadzenie z pieniędzy pochodzących ze zbiórek publicznych, darowizn, 1%, ciągłego proszenia o pomoc (zlopiszkowice.ovh.org ).

/

Czytaj także

Czekoladowy orzeł sprzedany za 35 tysięcy

Ostatnia aktualizacja: 28.05.2013 17:16
W aukcji na rzecz Zakładu Leczniczo-Opiekuńczego dla dzieci w Piszkowicach najbardziej zdeterminowana okazała się Pani Iwona, która będzie nową właścicielką orła.
rozwiń zwiń